Atak Paniki

Klaudia Chwastek
Atak Paniki

W tym wysypie polskich – zresztą nie tylko – filmów, który aktualnie mamy w kinach, widz ma dylemat, co obejrzeć. O polskim kinie w ostatnim czasie mówi się różnie – jedne filmy chcą niby coś wnieść i im nie wychodzi, a inne, chociaż całkiem niezłe, nieco przemijają. Niektóre wręcz trzeba obejrzeć, o innych lepiej wręcz nie słyszeć. Atak Paniki to reżyserski debiut Pawła Maślony. Debiut, który mógł wywołać atak paniki u widza, zostawić go z rozczarowaniem i niezrozumieniem. Jednak ten debiut okazał się niezwykle ciekawy i to z różnych względów.

Maślona sięgnął po epizodyczność. Skaczemy z wątku na wątek, od historii do historii. Jednak ta epizodyczność okazuje się bardzo ciekawym zabiegiem, zwłaszcza, że nie wytrąca widza z równowagi, a wątki płynnie przechodzą w siebie. Może i mamy tu parę, z pozoru nie nachodzących na siebie, historii. Jednak są one bardzo prawdziwe. Maślona nie sięgnął po wyższe czy niższe sfery. Sięgnął po zwykłego, powiedzmy, że przeciętnego, Kowalskiego i jego typowe problemy. Z pracą, uzależnieniem, problemami ze współpasażerem czy ze znalezieniem życiowego partnera. A w tych problemach jesteśmy w stanie odnaleźć sami siebie.

Po mocnym początku stopniowo poznajemy bohaterów, jesteśmy w stanie ich polubić (bądź nie), ale też – przede wszystkim – zrozumieć. Jednak ci bohaterowie byliby niczym, gdyby nie aktorzy. Duet Popławskiej i Damięckiego ogląda się świetnie. Ona, grająca roztrzepaną pisarkę, niepotrafiąca odnaleźć się w życiu i szukająca szczęścia. On, wreszcie doceniony, mający swój czas w kinie. Popławska za tę rolę otrzymała nagrodę na Festiwalu Filmowym w Gdyni i słusznie, bo ją rewelacyjnie się ogląda. Do tego mamy kolejny duet: Segda – Żmijewski. Zamknięci na tej niewielkiej przestrzeni samolotu świetnie odegrali swoje role, choć można by uznać, że były bardzo proste. Ich się po prostu bardzo dobrze oglądało. Do tego grono młodych, nie opatrzonych aktorów, którzy także dają radę.

Widz zaś na koniec, wraz z bohaterami, doznaje tego tytułowego ataku paniki, który może być różnie interpretowany. Nie da się jednak ukryć, że w pewnym momencie ten film coraz bardziej zaczyna nabierać tempa. Wszystko się komplikuje, by na koniec okazało się, że gdzieś to wszystko w pewien sposób się ze sobą wiąże, przeplata, a my zostajemy zaskoczeni wynikiem końcowym. Bo okazuje się, że tą epizodycznością, brakiem chronologii da się jednak stworzyć spójną całość, która pozostawi widza zaskoczonego.

Atak paniki jest filmem, który dobrze się ogląda i który może nie jest idealny, ale jest filmem, który potrafi poruszyć tylko z pozoru błahe tematy bez nuty patosu, odnoszenia się do współczesności. Maślona stworzył pewną uniwersalną historię, a raczej kilka historii, które pozwolą widzowi się odnaleźć w tym, co ogląda i bez nuty zadumy zrozumieć problemy współczesnego świata.

Klaudia Chwastek

Redaktor naczelna Magnifier. Absolwenta Akademii Ignatianum w Krakowie na kierunku kulturoznawstwo. W obszarze jej zainteresowań znajdują się social media. Chętnie bierze udział w różnorakich imprezach kulturalnych. Miłośniczka Krakowa i kawy.

Kontakt: klaudia.chwastek@e-magnifier.pl

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy