Belfer 2, czyli w zasadzie katorga a nie przyjemność

Klaudia Chwastek
Belfer 2, czyli w zasadzie katorga a nie przyjemność

Drugi sezon Belfra dobiegł końca. Serial, którego pierwszy sezon zachwycił, doczekał się kontynuacji, kontynuacji, która… nie oszukujmy się, rozczarowała…

Od pierwszego odcinka drugiego sezonu pojawiło się w widzach rozczarowanie, pytanie „Co to w ogóle ma być?”. Pierwszy sezon, który zachwycił, a wszyscy oczekiwali w zniecierpliwieniu na  jego zakończenie i wyjaśnienie „kto zabił?”, spowodował, że na drugi sezon czekało się z niecierpliwością. I w momencie, gdy się doczekaliśmy, przyszło rozczarowanie: fabułą, grą aktorską, wręcz pewną absurdalnością tego, co się tam dzieje. Może gdyby to wszystko działo się w Ameryce, było by bardziej prawdopodobne, ale tutaj, na naszym polskim gruncie, to oglądało się z pytaniem „co to ma być?”.

Gra aktorska, mizerne dialogi… cała fabuła okazała się wręcz beznadziejna. Na uwagę zasługują jedynie miejsca, w których kręcono serial. Ta szkoła rzeczywiście robiła wrażenie, jej oświetlenie tworzyło klimat – mroczny, pełen tajemniczości. Jednak ten jeden element nie spowoduje, że będziemy mieć rewelacyjny serial. Zwłaszcza, że wszystko w tym serialu wydawało się nad wyraz sztuczne. Ci nastolatkowie, ta szkoła, ich rodzice. Naturalność Dobrowic była bardziej przyjazna w odbiorze niż ta dziwna szkołą przypominająca Hogwart, w której dzieją się dziwne rzeczy.

Powiązanie pierwszego sezonu z drugim poprzez powrót Eweliny (Paulina Szostak) było dziwne. Jedyną tak po prawdzie osobą, dla której warto było oglądać serial, była postać Radka Kędzierskiego (Szymon Piotr Warszawski) – podinspektora CBŚP. Jedyny bohater, którego dało się oglądać i śledzić jego wątek.

W drugi sezon Belfra nie dało się wciągnąć, nie dało się tego oglądać z zainteresowaniem, a już na pewno nie oczekiwać na zakończenie i wyjaśnienie całej historii. Ostatni odcinek okazał się tak absurdalny, twórcy włożyli do niego tyle elementów i wątków, że widz skończył z pytaniem w głowie „wiem, że nic nie wiem”. Powielenie schematu z poprzedniego sezonu wyszło śmiesznie. A wplątanie w to agencji wywiadu absurdalne. Ten odcinek pozostawił wiele niedomówień, wiele pytań „ale o co chodzi?”. W sumie w pewnym momencie liczyłam już na to, że Kędzierski „zmartwychwstanie” i to by mnie nie zdziwiło, a może wręcz jakoś uratowało całość.

Twórcy pozostawili sobie otwartą furtkę na kolejny sezon, ale wydaje mi się, że mało kto będzie miał ochotę zobaczyć kontynuację. Maciej Stuhr nie uratował tego serialu. Jego gra aktorska pozostawała wiele do życzenia. Fabuła – absurdalna. Szkoda tylko nas, czyli widzów, którzy oglądali serial, poświęcili na niego czas. Chcieli się dobrze bawić, a otrzymali wręcz rzeź, którą ciężko przetrwać. Drugi sezon rozczarował i chyba należy go jedynie wykreślić z pamięci i pamiętać tylko o pierwszym.

Klaudia Chwastek

Redaktor naczelna Magnifier. Absolwenta Akademii Ignatianum w Krakowie na kierunku kulturoznawstwo. W obszarze jej zainteresowań znajdują się social media. Chętnie bierze udział w różnorakich imprezach kulturalnych. Miłośniczka Krakowa i kawy.

Kontakt: klaudia.chwastek@e-magnifier.pl

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy