Błahość nad błahościami, więc piszmy blogi

Klaudia Chwastek
Błahość nad błahościami, więc piszmy blogi

Od czasu do czasu, z nudów, bądź z ciekawości, a może po prostu z głupoty czasem lubię połazić po różnych blogach. Popatrzeć jak się prowadzą i działają w social mediach.


Nie da się ukryć, że blog, który miał być formą pamiętnika, zmienił się od czasów swych początków. Zmienił się do tego stopnia, że zarabia się na nim – i to niemałe pieniądze. Można znaleźć już bloga w każdej dziedzinie, o wszystkim i tak w zasadzie o niczym.

Ja, gdy tak obserwuję co po niektóre, zwłaszcza te dotyczące marketingu, organizacji, social media czy jakieś lifestylowe, stwierdzam, że mimo wszystko nie niosą one żadnej wartości. Mamy niby wielkie blogi, które nastawione są na niesienie jakiejś tam wiedzy w poszczególnych dziedzinach. To jak działają, jest rozczarowujące. Owszem, robią wokół siebie dużo szumu, ale brak im sensownej zawartości. Może i mają piękne opakowanie, ale środek… Błahy, sztucznie napompowany. Na Facebooku to odgrzebywanie starych postów i dla osoby, która nie jest spostrzegawcza, nie zrobi to różnicy, czy jest napisane NOWY POST czy nie.

blogiJeszcze bardziej zadziwiają mnie komentarze w stylu Świetny wpis, dziękuję ci za niego, poszerzyłaś moją wiedzę… czy inne tego typu. Rozumiem, że część robi to na zasadzie spamu, bo przy okazji zostawią link do swojego bloga i może ktoś na niego wejdzie. Gorzej, gdy ktoś nie potrafi rozdzielić błahych informacji od merytorycznych.
Z kolei, gdy widzę na różnych grupach wpisy kolejnych osób i pytania jak założyć bloga, gdzie i co powinno się na nim znaleźć, jaką tematykę wybrać… Nie wiem, czy walić głową w mur czy skakać z okna.

I tu moje pytanie – jeśli nie wiesz jaką tematykę wybrać, to po co zakładać bloga, skoro wiadome będzie, że będzie on sztucznie tworzony?

Blog o sobie? Nie rozumiem, ale jeszcze jakoś pojmuję fakt, że czyjeś życie może być dla kogoś interesujące. W końcu uwielbiamy żyć czyimś życiem.

Niby te blogi tworzone są z pasji, to czyjeś hobby. Mam tylko wrażenie, że wytworzył się pewien podział. Na tych, co zarabiają i „tworzą” coś ciekawego tylko z pozoru” i tych niezarabiających, których blogi są tworzone z pasji i niosą w sobie coś wartościowego. Tylko do tych drugich ciężko się dokopać w otchłaniach internetu.

Klaudia Chwastek

Redaktor naczelna Magnifier. Absolwenta Akademii Ignatianum w Krakowie na kierunku kulturoznawstwo. W obszarze jej zainteresowań znajdują się social media. Chętnie bierze udział w różnorakich imprezach kulturalnych. Miłośniczka Krakowa i kawy.

Kontakt: klaudia.chwastek@e-magnifier.pl

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

blogerka

Po pierwsze "Gorzej, gdy ktoś nie potrafi rozdzielić błahych informacji od merytorycznych." Nie rozumiem tego zdania, jest nie logiczne - błaha informacja, to informacja mało istotna. Merytoryczna informacja opiera się na rzetelnej argumentacji. Może więc występować informacja błaha, ale merytorycznie przedstawiona. Patrząc na to logicznie, można stworzyć artykuł na temat np. długopisów (temat może być błahy i w sumie nieistotny dla świata), ale z użyciem konstruktywnych i merytorycznych argumentów. Jako osoba posiadająca bloga, znająca już trochę blogosferę, nie mogę zgodzić się z Twoim artykułem lub też komentarzem - po pierwsze brakuje mi w nim przykładów, które podparłyby Twoją tezę. Piszesz, że inni nie potrafią wybrać tematyki bloga, piszą sztucznie i ogólnie w polskiej blogosferze dzieje się źle - oczywiście można trafić na kiepskie blogi, a z dziedziny samej kultury jestem w stanie wyliczyć wiele świetnych stron, profesjonalnych, tworzonych z pasją, jak np. Zwierz Popkulturalny, Zombie Samurai, Mysza movie, One Little Smile, Szafa Sztywniary, Marta pisze, Kameralna i wiele, wiele innych. Jeśli się ma chęci, to można bez problemu dotrzeć do wartościowych blogów, myślę, że dobry content jest obecnie bardzo ceniony, więc wystarczy wejść na grupy na Facebooku i poprosić o polecenie dobrych stron, czy samemu poszukać. "Z kolei, gdy widzę na różnych grupach wpisy kolejnych osób i pytania jak założyć bloga, gdzie i co powinno się na nim znaleźć, jaką tematykę wybrać… " - mam wrażenie, że masz dosyć gorzkie podejście do sprawy. Uważam, że powstaje wiele świetnych i może nieco gorszych blogów, ale każdy od czegoś zaczynał. Niektórzy nie mają pomocy od profesjonalnych informatyków i od podstaw muszą stworzyć całą stronę, Nikt od razu nie pisze genialnie, nie kreuje profesjonalnych szablonów, chyba, że pracuje w marketingu, czy jest grafikiem i na tym się zna - niektórym trzeba pomóc, doradzić i nie widzę w tym nic złego. Sama często szukam pomocy na grupach FB odnoście do szablonu, czy po prostu jakiegoś pomysłu, którego nie jestem do końca pewna. Gdyby właśnie nie było platformy, gdzie początkujący blogerzy mogą szukać pomocy, to wówczas mielibyśmy wysyp blogów, o których piszesz - niedopracowanych i bez pomysłu. Trochę dziwię się, że w magazynie pojawia się nagle komentarz negatywny odnoście do blogów, chociaż są to chyba bardziej Twoje przemyślenia - oczywiście je szanuje, ale czy temu tekstowi nie brakuje mocniejszych argumentów? Gdy coś krytykujemy, to tym bardziej powinniśmy się postarać o silne argumenty, bo nie ma nic gorszego niż bezpodstawna krytyka. Często nowe blogi zaskakują pomysłami,, kolorami, może nie są idealne, ale jest w nich entuzjazm. Nie jestem idealistką, trafiam na kiepskie teksty i strony, ale później często zdarza się, że gdy do nich wracam, to widzę poprawę. I to mnie cieszy. Życzę Ci bardziej pozytywnego podejścia do tematu blogów, bo jest w nich duży potencjał, którego nie dostrzegasz. Pozdrawiam serdecznie, blogerka

również blogerka

A ja się w pełni zgadzam z autorką wpisu, zwłaszcza, że: 1) Czytałam książkę szanownego pana Kominka na temat zarabiania na pisaniu blogów o niczym, co za tym idzie - dostrzegam, który z blogów jest pisany wg jego wytycznych. Potrafię porównać, jak wyglądała większość blogów przed publikacją tego "bestsellera" z chwilą obecną. 2) Pamiętam blogosferę sprzed lat, sprzed jej "komercjalizacji", spędziłam (zmarnowałam) w niej masę czasu. Pamiętam brzydkie blogi, gdzie była sensowna treść. Pamiętam też słodkie blogaski nastolatek, były śmieszne, ale jakieś takie... autentyczne. Wreszcie pamiętam fora, kipiące aktywnością, dziś to przeniosło się w niewiadome mi miejsce (pewnie na Facebooka?) i zniknęło z wyników wyszukiwań Google. Znajduję wpisy góra z 2013 roku, potem - pustka, null. Gros dzisiejszych blogów jest wtórna. Ktoś coś opublikował, reszta podbija temat u siebie, parafrazując prekursora. Wąż zjada swój ogon. Modny "lifestyle" - słowo przeraźliwie puste i trącące próżnością. Blogerki kreujące się na gwiazdki. Hmmmm. Ciekawe, ile prac socjologicznych już na ten temat powstało, w sumie interesujące zagadnienie;) Konsumpcjonizm. Blogaski o tym, jaką kawę sobie kupić w Starbuniu, jaki kremik jest dobry na nawilżenie (i zestawienie szmatławych kosmetyków z marketu, de facto o identycznym składzie chemicznym, różniących się tylko marketingiem). Bije z tego smutek i wewnętrzna pustka. Chyba mało rozsądnie byłoby podawać tutaj adresy owych "napompowanych" blogów, nie ściągając na siebie lawiny "hejtu", więc nie dziwię się autorce wpisu.