Cicha noc, czyli kwintesencja polskości

Klaudia Chwastek
Cicha noc, czyli kwintesencja polskości

Przed nami grudzień, w zasadzie cały grudzień. Już za chwilę święta, a Piotr Domalewski proponuje nam Cichą noc. Film polski o Polsce i Polakach i o ich świętach. I nie ma co się oszukiwać, pięknie i ładnie nie jest. Bo choć wszyscy dookoła próbują nam wmówić, że święta to czas rodziny, że jest pięknie i ładnie i wręcz cukierkowo, to tak nie jest. Jest wręcz brutalnie i szczerze i to właśnie otrzymujemy w Cichej nocy.

Cicha noc to tegoroczny zwycięzca Festiwalu Filmowego w Gdyni. I chociaż polskie kino ma swoje zawirowania, to zdarza się perełka, którą zobaczyć należy. Moim zdaniem taką perełką jest Cicha noc i to z różnych względów.

Mamy Polaka – Adasia (Dawid Ogrodnik), który wraca na święta do domu z emigracji. Wraca z pięknej Holandii do najczarniejszej dziury, wsi zabitej dechami bez perspektyw i jakiejkolwiek przyszłości. Wraca do rodziny, pijanego dziadka (Paweł Nowisz), ojca (Arkadiusz Jakubi), który od dwóch miesięcy nie pije, brata (Tomasz Ziętek), z którym nie może się dogadać, i reszty rodziny. Wraca akurat na Wigilię i nie dlatego, że się stęsknił, ale dlatego, że czegoś potrzebuje.

Rodzina Adasia to bez dwóch zdań pewnego rodzaju patologia, która stara się, aby na święta było wszystko okej, aby choć raz w roku było dobrze i przyjemnie. Stara się matka, stara się ciotka, młodzież ma wyrąbane i tylko siedzi w telefonach. Dziadek chleje i co chwilę znajduje kolejną butelkę, ojciec stara się jak może, by nie wypić chociaż łyka, wujek… jak to typowy wujek – również pije i sypie żarcikami. To wszystko składa się na rodzinę, która nie jest idealna, ale się stara. Bo w święta każda rodzina się stara, by było dobrze, a zawsze wychodzi jak zwykle. Nieco sztucznie, nieco mimo wszystko brutalnie, ale jednak rodzina się stara.

W tym filmie mamy bardzo polską kwintesencję polskości. Zebranie wszystkich naszych dziwactw i ukazanie tego, jak wyglądają święta Polaków. To wszystko zostało zmiksowane i pokazane w bardzo wręcz brutalny, ale jednak prawdziwy sposób. Bo w jednej chwili łamiemy się opłatkiem, a w drugiej dajemy w mordę. W jednej chwili udajemy, że jest okej, a w drugiej pokazujemy swe prawdziwe oblicze, wręcz zdradzieckie. Składamy sobie życzenia, a potem mówimy szczerą prawdę, która boli cholernie.

Ta Cicha noc jest jak ten koncert podczas Wigilii. Kolędę niby znamy, jest piękna, ale niewprawiona ręka do skrzypiec okazuje się, że tę kolędę niszczy, pokazuje jej wszystkie mankamenty, że to jednak nas boli, a święta, chociaż bardzo chcemy, nigdy nie będą idealne. Z różnych względów. I ta noc nie będzie cicha.

Jednak poza fabułą, ten film to też rewelacyjni aktorzy. Dawid Ogrodnik, Arkadiusz Jakubik, Agnieszka Suchora, Tomasz Ziętek, Paweł Nowisz – wyszedł z tego team idealny, który rewelacyjnie się ogląda. Nie ma w tym sztuczności, naciągania, grania. Za tym, ma się wrażenie, że stoi prawda. Jesteśmy w stanie odczuć ból i cierpienie, nie widzimy go tylko na ekranie, chociaż trzeba przyznać, że są i momenty, kiedy można się zaśmiać.

No i zdjęcia i oświetlenie. Sposób, w jaki to zostało zrobione, nadało temu filmowi niesamowitego klimatu. Te sceny w nocy, kiedy w zasadzie nie widzimy nic, wiemy tylko, że bohater idzie, a płomienie rzucają światło na twarz bohaterów… Brak w tym wszystkim sztuczności, co dodało bardzo wiele temu filmowi.

Cichą noc po prostu trzeba obejrzeć, bo wydaje mi się, że mimo wszystko, da radę ona skłonić do refleksji. Pokazać, jak te święta wyglądają w polskich domach i że nie tylko nam się wydaje, że jest dziwnie, bo u innych jest tak samo.

Klaudia Chwastek

Redaktor naczelna Magnifier. Absolwenta Akademii Ignatianum w Krakowie na kierunku kulturoznawstwo. W obszarze jej zainteresowań znajdują się social media. Chętnie bierze udział w różnorakich imprezach kulturalnych. Miłośniczka Krakowa i kawy.

Kontakt: klaudia.chwastek@e-magnifier.pl

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy