Cukru!

Tomasz Jakut
Cukru!

Kult pięknego, zadbanego, wysportowanego ciała stanowi ważny składnik naszej codziennej codzienności. Ja jednak mówię mu zdecydowane, twarde i odważne raczej nie!

Ileż razy nasłuchałem się już tego, że będę szczęśliwy tylko wtedy, gdy będę szczupły, a moja klata będzie wyrzeźbiona jak u byłego gubernatora Kalifornii. Ileż razy wmawiano mi, że katowanie się wszelkiego rodzaju dietami (ziemniaczana, kapuściana, mięsna, zero węglowodanów, żrej wszystko, żrej mniej, żrej więcej, błonnik na 100%…) sprawi, że w końcu osiągnę stan zen i latami będę cieszył się z idealnej równowagi swego ducha. Ileż razy jedynym zadaniem mego otoczenia było pacanie mnie kijem i wtłaczanie mi do głowy przeświadczenia, że koniecznie muszę zrzucić zbędne kilogramy, bo tak trzeba.

Oficjalnie całemu dietowemu światu pragnę pokazać mój środkowy palec. Tak, ten, który jest nadmiernie otłuszczony.

Drogi dietowy świecie, nie obchodzi mnie, że mam więcej kilogramów niż jest to przewidziane w Świętej Księdze Właściwej Wagi. Nie obchodzi mnie też, że obok mojego nosa ma niby przechodzić wszelkie szczęście, a prawdziwe życie toczy się niby jedynie dla tych, którzy są chudzi. A do wszystkich, którzy stwierdzą teraz, że jestem po prostu leniem i próbuję znaleźć sobie wymówkę, żeby się nie odchudzać: tak, jestem leniem, który nie będzie się odchudzał. Bo nie wierzę w mityczne szczęście zaklęte w marchewce.

Mój organizm żąda cukru. I ten cukier dostaje. Obydwoje jesteśmy zadowoleni. A seler, por i gotowany na parze, odtłuszczony kurczak nie sprawiają radości ani mnie, ani mojemu ciału. Jeśli, drogi dietowy świecie, sprawia Ci radość jedzenie kiełków – jedz sobie je. Ja w międzyczasie oddam się perwersyjnej przyjemności związanej z przeżuwaniem batonika, w którym jest o wiele za dużo cukru.

Bo mogę.

Tomasz Jakut

W niektórych kręgach znany bardziej jako Comandeer. Nadmiernie owłosione indywiduum zajmujące się dwiema całkowicie sprzecznymi ze sobą dziedzinami życia, jakimi są pisanie i programowanie. Przez jednych wyklinany jako zbytni konserwatysta w sprawach czystości kodu, przez drugich wskazywany jako przykład nieustannego narzekania przy pomocy pióra. Wiecznie niezadowolony i gotowy do krytykowania wszystkiego, co można skrytykować. Nic zatem dziwnego, że w Magnifier przypadła mu rola korektora…

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy