Czas mroku

Klaudia Chwastek
Czas mroku

Mimo że Czas Mroku miał aż sześć nominacji do Oscara, nie został filmem roku i zgarnął tylko dwie statuetki, ale dla tego filmu chyba jednak najważniejsze: dla najlepszego aktora i za charakteryzację.

Kiedy zobaczyłam zwiastun Czasu Mroku, a potem okazało się, że główną rolę gra Gary Oldman, trochę zbierałam szczękę z podłogi. Nie byłam w stanie uwierzyć, że to Gary Oldman! Czy w Churchillu widać Oldmana? Nie. Charakteryzacja jest tak mistrzowsko stworzona, że, nawet gdybyśmy chcieli, nie dostrzeżemy tam aktora. Jest to wręcz wytwór, dzięki któremu mamy idealne odwzorowanie Churchilla.

Można by sądzić, że ze względu na tematykę film nie będzie łatwy w odbiorze. Churchill zostaje premierem i rozpoczyna swoją własną walkę z tymi, którzy są przeciwni jego działaniom. Jest nieustępliwy, uparty, dziwny, ale nie odważny – on jest szalony! I to mamy na ekranie. Historia nas wciąga, a relacje z panną Layton (Lily James) ukazują bardziej ludzkie oblicze Churchilla, nie tylko srogiego polityka. Bo drobna i delikatna maszynistka też sporo wnosi do tego filmu.

Churchill walczy i nie boi się poświęcić ludzkiego życia – chodzi w końcu o zwycięstwo, a nie poddanie się bezwzględności Hitlera. Mamy częściowo ukazaną historię Dunkierki. Tym razem z nieco innej perspektywy. Mamy napięcie, mamy podejmowane ważne decyzje.

To jednak, co wciąga, to przemowy Churchilla. To, że jest genialnym mówcą, zostało świetnie pokazane. Sceny w Izbie Lordów wręcz hipnotyzują, tak jak i słowa, które wypowiada Oldman, wcielając się w premiera Wielkiej Brytanii.

czas mroku

Nie można także pominąć sceny w metrze. Z jednej strony może się ona wydawać nieco odrealniona, nieco abstrakcyjna, ale wnosi wiele, zarówno do filmu, jak i do decyzji Churchilla. Mnogość i różnorodność postaci jadących w metrze tylko potęguje jej odbiór, a, co za tym idzie, ma niesamowity wpływ na głównego bohatera – co widać.

Czas Mroku wciąga, zwłaszcza ze względu na intrygującą postać Winstona Churchilla. Ten film warto obejrzeć, zwłaszcza ze względu na głównego bohatera, a także aktorski popis Oldmana, który za tę rolę otrzymał Oscara. Nie da się nie docenić charakteryzacji. Można by uznać, że Oldman tylko użyczył głosu, cała reszta mogła wręcz zostać komputerowo zrobiona, ale tak nie jest. Kilkadziesiąt godzin poświęcone na charakteryzację zostało docenione przez Akademię Filmową, docenione musi zostać także przez widza, bo to jest istny majstersztyk. Ale to też wręcz film jednego bohatera, bo – nie oszukujmy się – cała reszta jest dodatkiem, który niby dostrzegamy, ale niekoniecznie widzimy. To postać Churchilla zostaje nam w pamięci, jego przemowy, jego sposób bycia i to, jakim jest politykiem.

Klaudia Chwastek

Redaktor naczelna Magnifier. Absolwenta Akademii Ignatianum w Krakowie na kierunku kulturoznawstwo. W obszarze jej zainteresowań znajdują się social media. Chętnie bierze udział w różnorakich imprezach kulturalnych. Miłośniczka Krakowa i kawy.

Kontakt: klaudia.chwastek@e-magnifier.pl

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy