Czytać albo nie czytać – oto jest pytanie!

Tomasz Jakut
Czytać albo nie czytać – oto jest pytanie!

Mamy rok 2017. Demokratyzacja osiągnęła swój punkt kulminacyjny, wdzierając się nawet w obszar sztuki. Tworzyć sztukę może każdy, nawet ktoś taki jak ja. Pytanie brzmi, czy aby na pewno wychodzi to sztuce na dobre.

Fundacja Farka ostatnio rozszerzyła swoją działalność i zaczęła wydawać książki. Ich pierwszą pozycją jest książka Aleksandry Ewy Furtak Stażyści – jej autorski debiut. Książkę z miejsca okrzyknięto pozycją antysystemową, ukazującą prawdziwe oblicze postępowej Europy. Brzmi zacnie, ale czy tak jest w rzeczywistości?

Osobiście za książki antysystemowe uważam te, które faktycznie przeciwstawiają się systemowi, rzucają mu wyzwanie, demaskują tryby wielkiej machiny manipulacji, często używając do tego wymyślnego języka metafory czy kreowania wielkich, dystopijnych światów. Tutaj warto wymienić Orwella, Huxleya czy naszego rodzimego Lema (Pamiętnik znaleziony w wannie to jedna z najwspanialszych dystopii, jakie powstały). Natomiast książki opisujące rzeczywistość, nawet tą najbardziej patologiczną (Hłasko!), po prostu… opisują rzeczywistość. Czy opis patologii jest walką z nią? Raczej próbą ukonstytuowania jej jako namacalnego problemu, bez podejmowania walki samej w sobie. Dlatego nie uważam Stażystów za antysystemowych – dla mnie są opisem patologii społecznej. A tego ostatnio w polskiej literaturze zadziwiająco dużo…

Główną bohaterką książki jest Natalia, mieszkająca ze swoim chłopakiem, Markosem, w Salonikach. Niemniej pewnego dnia stwierdza, że czas porzucić bogatego hotelarza, wdaje się z nim w ostrą kłótnię, po czym pakuje do torby pełno ręczników i tamponów i udaje się na lotnisku. Tam kupuje bilet na pierwszy lepszy samolot i ląduje w deszczowej, zimnej Brukseli w różowym płaszczyku i szpilkach, a w torbie same ręczniki, nawet bez komórki… Na szczęście okazuje się, że na koncie wciąż ma trochę oszczędności i może wynająć pokój w hotelu na kilka dni, a w międzyczasie znaleźć odpowiednie lokum i pracę. Tak trafia ostatecznie do środowiska stażystów, którzy zarabiają głodowe pensje, a ich szary świat nie jest jednak tak bardzo szary jak wydaje się z zewnątrz.

I tutaj właśnie mam z tą książką spory problem: pod względem warsztatowym nie mam jej absolutnie nic do zarzucenia. Język jest przyjemny w odbiorze, łatwy w czytaniu. Książkę czyta się szybko. Niemniej co 10 stron miałem ochotę ją podrzeć i spalić. A wszystko za sprawą treści. Nie mogę powiedzieć, że nie polubiłem głównej bohaterki – ja ją znienawidziłem niemal od pierwszej strony. Tak bardzo niezorganizowanej, głupiej i skrajnie nieodpowiedzialnej akcji, jaką Natalia robi na samym początku, już dawno nie widziałem w żadnej książce. Ja rozumiem, że to było konieczne, żeby ukazać jak łatwo można w dzisiejszym świecie zrealizować amerykański sen w nowoczesnej Europie, ale… czy wciąż wierzymy w amerykański sen?

Chyba najciekawszą dla mnie rzeczą w książce był fakt, że… ma dokładnie 666 stron. I w sumie tyle. Nie umiem czytać o patologii – chyba mam jej już powyżej dziurek w nosie.


Aleksandra Ewa Furtak
Stażyści
Miejsce i rok wydania: Wrocław, 2016
Wydawnictwo: Fundacja Farka
Okładka: miękka
Stron: 666

Tomasz Jakut

W niektórych kręgach znany bardziej jako Comandeer. Nadmiernie owłosione indywiduum zajmujące się dwiema całkowicie sprzecznymi ze sobą dziedzinami życia, jakimi są pisanie i programowanie. Przez jednych wyklinany jako zbytni konserwatysta w sprawach czystości kodu, przez drugich wskazywany jako przykład nieustannego narzekania przy pomocy pióra. Wiecznie niezadowolony i gotowy do krytykowania wszystkiego, co można skrytykować. Nic zatem dziwnego, że w Magnifier przypadła mu rola korektora…

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Melisa Zawadzka

To po prostu nie jest książka dla programistów.

Tomasz Jakut

Problem polega na tym, że jestem polonistą z wykształcenia, więc nie da się mnie tak prosto zasegregować. A szkoda, tyle by to ułatwiło, prawda?