Dobry Adres – Zazie Bistro

Daniel Antropik
Dobry Adres – Zazie Bistro

Wszyscy frankofile i francuzi mający okazje mieć na drodze swojej podróży Kraków musieli tu wpaść. Nie tylko dlatego, że to niemal jedyne miejsce na mapie Krakowa, które nie ma sobie równych w przedmiocie kuchni francuskiej. Też dlatego, że na Kazimierzu łatwo się zgubić. Jednym co może odratować zgubionego, jest głód. Tylko musi wiedzieć o co pytać, a dobrzy ludzie wskażą mu drogę do Zazie.

Francuskie bistro w sercu żydowskiego Kazimierza, pełnego regionalnego jedzenia i niesławnego baru Kazimierz, brzmi jak sen. Francuski sen ziszcza się przy ul. św. Józefa 34 pod mało widocznym szyldem z napisem Zazie Bistro. Chyba jedynym medium reklamującym to miejsce jest jedzenie i marketing szeptany. Żadna ulotka nie jest w stanie przyciągnąć tylu klientów, niż inni zadowoleni z nakarmienia ich sezonowymi daniami współczesnej kuchni francuskiej. Ulotki wyrzuca się szybko, a dobrego dania nie można tak szybko wyrzucić z pamięci. Nie miałem możliwości zwiedzenia innych miejsc serwujących kuchnię francuską w Krakowie, ani też nie byłem w południowej, ani północnej Francji, nic nie mówiąc już o wschodniej i zachodniej.. Właściwie jeszcze nie potrzebuję psuć sobie smaku. Jak na razie ufam Zazie bistro. To miejsce wyjątkowe nie tylko na kolację dla dwojga przy lekko przygaszonych wnętrzach w kolorze złoto – czerwonym i sali w piwnicy zbudowanej z czerwonej cegły, ale też na lunch w bardzo przystępnej cenie. Bistro oczywiście nie jest barem mlecznym i nie należy spodziewać się po nim cen jak w mleczaku. Warto sobie jednak raz na jakiś czas odmówić pewnych przyjemności, aby zastąpić je przyjemnością jedzenia.

Zanim przejdziemy do jedzenia zastanówmy się skąd pochodzi nazwa. Czytacie mój tekst, a moja świadomość nomenklatury jest prawie równa lubieżności w jedzeniu. „Francuski łącznik” albo „Paryskie jadełko” nie potrzebuje wytłumaczenia, a Zazie (czyt. zazi), już koniecznie, bo chyba jest to słowo, które nie występuje w codziennym użytku. Już samo wpisanie go w Google nakierowuje na właściwe tory i sprawia, że patrzymy w kierunku współczesnej literatury francuskiej. Zazi w metrze (franc. Zazie dans le métro métro) to powieść francuskiego pisarza Raymonda Queneau wydana w 1959 roku. To nieco surrealistyczne dzieło opowiada o małej dziewczynce o imieniu Zazie pragnącej przejechać się metrem. Przy okazji pobytu w Paryżu i oddaniu przez matkę (poszła na spotkanie z kochankiem) pod opiekę wuja – rosłego mężczyzny pracującego w kabarecie jako tancerka, w którym spotyka niesamowite postacie i spotykają ją niespotykane historie, na przykład walka na jedzenie w restauracji. Niestety Zazie nie udaje się przejechać metrem, gdyż pracownicy obsługi strajkują. Na szczęście nie strajkowali kucharze we wspomnianym bistro, bo nie byłoby czym się rzucać. Wydaje się bardziej pewne, by celem podróży do Paryża nie była przejażdżka metrem, a posiłek w jakimś dobrym bistro. Trop ten może być błędny i jedynym wyjściem będzie spytać właściciela o pomysł na nazwę i jej etymologię, a przy okazji pogratulować wyśmienitej kuchni.

Na zdjęciach zostały uwiecznione 3 dania – zupa (już została zaczęta, więc się nie nadawała do zdjęć), dwie przystawki i deser. Nie poszliśmy na pełny obiad, bo było późno, a prawdziwa przystawka potrafi dać świadectwo dań głównych. Napiszę tylko co to było, a spróbujcie sami. Przecież nie samym czytaniem o jedzeniu człowiek żyje. Zupa – krem z pomidorów i marchewki (codziennie jest inna zupa dnia). Żeberko wieprzowe z musem z marchwi, kawa i konfitura z pomarańczy, druga przystawka – konfitowany gęsi żołądek, puree z dyni, patison i smażone liście brukselki. A na deser trifla – czyli dużo bitej śmietany z kruchym ciastkiem, wiśnią, borówką i rumem na sam koniec. Nie będę pisać, że wszystko smakowało tak bardzo, że wziąłbym kredyt, by tam jeść częściej. Jesli oczywiście ktoś by mi go dał. Raczej na to się nie zanosi. Muszę zacząć oszczędzać.

Zazie bistro menu

 

 

Daniel Antropik

Zamiłowanie do historii i sztuki obrodziło w Ikoniczne fotografie. Zajmuję się fotografią uliczną i portretemi szukam swojego miejsca w fotograficznym świecie.

www.danielantropik.pl

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy