Dzieci z dworca ZOO

Klaudia Chwastek
Dzieci z dworca ZOO

W Teatrze Barakah zdecydowano się sięgnąć po tematykę trudną, a może nie tyle trudną, co niekoniecznie przyjemną. Sięgnięto do książki My, dzieci z Dworca ZOO, która przedstawia dramatyczne oblicze brania narkotyków. I to samo dramatyczne oblicze możemy zobaczyć w spektaklu w reżyserii Sebastiana Oberca.

Specyfika Teatru Barakah jest istotna. Widz wchodzi do miejsca nieco dziwnego, do miejsca, które niekoniecznie teatr przypomina, jednak w przypadku tego spektaklu trzeba przyznać, że miejsce jest bardzo odpowiednie. Bo dziwność Barakah idealnie pasuje do tego przedstawienia. Co więcej, widz nie wchodzi do środka i nie oczekuje na rozpoczęcie. Widz wchodzi do już rozpoczętego przedstawienia, a tym samym zastanawia się, co się dzieje. Czy Dawid Ogrodnik to jeszcze Dawid Ogrodnik proszący o łyk piwa dziewczynę siedzącą w pierwszym rzędzie, czy jest to już Atze.

Muszę przyznać, że pisząc to, wciąż nie wiem jak myśleć, ani co myśleć o tym spektaklu, bo po prawdzie wciąż jestem przytłoczona tym, co zobaczyłam. Bo z jednej strony mamy trudną tematykę – branie narkotyków, kwestię uzależnienia od nich. Jednak w tym wszystkim pojawia się kluczowe pytanie dlaczego? oraz kwestia samotności.

Dzieci z dworca ZOO

Fot. Piotr Kubic

Pytanie dlaczego? staje się bardziej uniwersalne, bo nie tyczy się tylko narkotyków, można je potraktować szerzej – do innych używek i uzależnień. I z tym pytaniem w głowie pozostaje widz po spektaklu. Dlaczego stało się tak a nie inaczej? Jadnak na to pytanie zazwyczaj trudno odpowiedzieć. Tak jest i w tym przypadku. Zaś kwestia samotności przewija się w całym spektaklu. I może nie jest to powiedziane wprost, ale Dzieci z dworca ZOO są o samotności, która ma różne oblicza. Wydaje mi się, że w tym względzie każdy w jakiś sposób może odnaleźć siebie.

Jednak spektakl to także aktorzy. Zapewne część widzów przychodzi na ten spektakl specjalnie dla Dawida Ogrodnika. I w sumie nie ma się czemu dziwić. Aktor młodego pokolenia, który już pokazał na co go stać. Sama byłam wielce ciekawa, co zobaczę podczas spektaklu. I muszę przyznać, że nie zawiodłam się. Ogrodnik ma w sobie coś, co potrafi zahipnotyzować widza. Najpierw wcielając się w postać Atze, później Maxa Jąkałę. Bo to niby gra, ale jednak nie. Nie do końca da się rozszyfrować jego postać, ale nas wciąga. Hipnotyzuje… Do tego Roman Gancarczyk, który już od samego początku wprawił widzów w odpowiedni klimat – i to samym słowem. W pewien sposób wskazał widzom kierunek, w jaką stronę ten spektakl pójdzie. Ale oprócz doświadczonych aktorów, zobaczyliśmy też pokolenie młodych, którzy, bądź co bądź, zostali rzuceni na głęboką wodę i postawiono ich przed trudnymi rolami.

Weszli w nie totalnie, co było widać. Ja osobiście jestem zachwycona Eweliną Walczak, która wcieliła się w rolę Christiane. Zagubiona, ale jednak pewna swoich decyzji. Piękna, ale wyniszczona przez narkotyki. Do tego Marcel Parysek w roli Detlefa. Ten duet dobrze się oglądało na scenie. Choć trzeba przyznać, że, mimo że weszli totalnie w swoje role, dało się odczuć różnicę w graniu. Jednak ten ich bardzo młody wygląd zrobił swoje – spowodował, że to wszystko stało się bardziej autentyczne.

Dzieci z dworca ZOO

Fot. Piotr Kubic

Skąpa scenografia, mrugające lampki. Zaklejone żyły czarną taśmą klejącą, muzyka… to wszystko współgrało ze sobą, tworząc niesamowity klimat spektaklu. Spektaklu, który przytłoczył, a zburzenie „czwartej ściany” i próba nawiązania kontaktu z widzami zrobiła swoje. We mnie to wszystko wywołało niesamowite emocje, spowodowało mętlik w głowie. Pozostało pytanie dlaczego?. Jednak sztuka powinna wywoływać właśnie takie emocje i skłaniać widza do pytań.

Obok Dzieci z dworca ZOO moim zdaniem nie da się przejść obojętnie. Nie da się przyjść, zobaczyć i zapomnieć, bo ten spektakl jest w stanie pozostawić coś w widzu. Bo choć nieco uwspółcześniony, niby o tematyce narkotyków, to mimo wszystko porusza uniwersalną tematykę. A takich ludzi mijamy na ulicy, tylko ich nie dostrzegamy albo nie chcemy dostrzec.


autor: Christiane F. / tłumaczenie: Ryszard Turczyn
reżyseria: Sebastian Oberc dramaturgia: Bartek Harat, Sebastian Oberc
muzyka: Adrian Konarski
aranżacja przestrzeni: Sebastian Oberc
choreografia: Iwona Olszowska
kostiumy: Monika Kufel
reżyseria świateł: Ana Nowicka
obsada: Paulina Michta, Paulina Napora, Ana Nowicka, Alina Szczegielniak, Ewelina Walczak, Roman Gancarczyk, Dawid Ogrodnik / Krzysztof Zarzecki, Marcel Parysek, Dominik Stroka, Mikołaj Śmierzchalski, Damian Wierzbicki

Czas trwania: 180 min.

Klaudia Chwastek

Redaktor naczelna Magnifier. Absolwenta Akademii Ignatianum w Krakowie na kierunku kulturoznawstwo. W obszarze jej zainteresowań znajdują się social media. Chętnie bierze udział w różnorakich imprezach kulturalnych. Miłośniczka Krakowa i kawy.

Kontakt: klaudia.chwastek@e-magnifier.pl

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy