Dzień świstaka

Anna Chomiak
Dzień świstaka

Macie czasem tak, że wydaje wam się że codziennie wasz dzień powtarza się w ten sposób? U mnie ostatnio wszystkie dni wyglądają podobnie, tak wiem, że grzeszą bowiem dopiero co skończyły się obchody Światowego Dnia Kota, ale nie oszukujmy się – od zarania dziejów koty rządzą światem i Dzień Kota mają codziennie…


Mieć „kota” niejedno ma imię 

Nie mogłam sobie darować i wynalazłam dla was trochę kocich inspiracji na blogach. Na pierwszy ogień idzie Werka tu i tam, która na co dzień zajmuje się nie tylko dzierganiem kotów, gotowaniem i podróżowaniem, ale stawia coraz śmielsze kroki w montażu filmików, koniecznie nie przegapcie Kociego Love Story. Kot w nieco innej postaci, bowiem na punkcie Maroka, znajdziecie u Doroty z bloga Kropla Arganu. Blog z Marokiem w tle, gdzie jego autorka zdradza sekrety, dzieli się cieniami i blaskami życia w Maroku. A dla fanów opowieści z dreszczykiem i architekturą w tle polecam serię wpisów o Menelach z biura, które nieustannie poszerza Teresa ze strony Mara-Time, prywatnie szczęśliwa posiadaczka kota.

Dla spragnionych wrażeń

Z kotami bywa tak, że chadzają własnymi drogami, moje domowe sierściuchy Hektor i Hera podpowiedziały mi, że warto byłoby tym razem polecić kilka blogów, na których znajdziecie pomysł na podróż. Myślę, że to genialne rozwiązanie, tym bardziej że do wakacji daleko. Zgodnie z maksymą: „cudze chwalicie – swego nie znacie”, postanowiłam wam pokazać stronę Darii z My gorgeous life – spełnionej, szczęśliwej kobiety, która niedawno wróciła z krótkiego urlopu w polskich górach. Obejrzyjcie bajeczne zdjęcia, przeczytajcie relacje ze wspaniałego pobytu i lećcie rezerwować kwaterę u górali. Sympatykom cieplejszych klimatów na pewno spodoba się wpis Oli z bloga Aleksandra Kaliszan, gdzie tym razem poczytamy o urokach Lapa. Nic wam to nie mówi? Nie martwcie się, zdradzę wam w tajemnicy, że to jedna z artystycznych dzielnic Rio de Janerio, więcej dowiecie się już u Olki. Ostatni podróżniczy akcent w tym tygodniu to Byłem tu. Tony Halik. Blog przygodowy., na który, znajdziecie interesującą interpretacje przysłowia: „szewc bez butów chodzi”, bo jak się okazuje nie tylko szewc, ale również pijak może nie mieć obuwia…

Pokoloruj mi świat

W minionym tygodniu poznałam tak wiele kocich historii, że mogłabym spokojnie na ten temat wydać kilkutomową książkę. Dotarła do mnie smutna informacja o tym, że kot jednej z koleżanek blogerek przeniósł się za tęczowy most. W związku z tym postanowiłam wam trochę pokolorować życie i przegonić z nieba deszczowe chmury. Katsunetka przygotowała czytelnikom małą niespodziankę, fani kolorowania będą zachwyceni. Sympatycy nowinek technicznych, będą zachwyceni aplikacjami do rysowania na telefonie, które zebrała dla was Losgrafikos – przyznam szczerze, że nie sądziłam, że można takie cuda robić na własnym teflonie. Jak wiadomo nie samą sztuką człowiek żyje, czasem trzeba też coś zarobić, dlatego polecam tekst „Ryzyko nie zawsze się opłaca” na blogu Anna Alternatywnie. Autorka bloga dzieli się swoimi własnymi doświadczeniami z zakresu projektowania okładek dla wydawnictwa. Moim zdaniem osoby początkujące znajdą wiele wskazówek jak w ogóle zacząć współpracę, doświadczeni graficy wyniosą życiową lekcję i ocenią, czy ryzyko w interesach naprawdę zawsze popłaca?

Mruczącego lutego

Bardzo się cieszę, że ten najkrótszy miesiąc w roku dobiega końca i na horyzoncie czai się wiosna. Tym razem życzę wam spokojnego tygodnia, leniwego wypoczynku, oraz przytulnie mięciusieńkiego łóżeczka najlepiej z kocim, mruczącym towarzystwem, bowiem naukowcy udowodnili, że koty nas ludzi skutecznie odstresują.

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Ola

Bardzo mi miło, że się tu znalazłam, dziękuję! Poprawiło mi to właśnie dzień... świstaka. :)

Losgrafikos

Cieszę się, że artykuł o aplikacjach do rysowania się spodobał :) Można tworzyć nie tylko takie cuda :) Teraz mamy naprawdę fajne sprzęty i dodatki na tablety i telefony.

julka

Super! Fajny blog i wg ;)

Mara

Dzięki :) Tak jestem szczęśliwą kociarą :D Lecz nie jednego a... czterech :) Ptyś, Piernik, Pestka i Piszinger vel Pippin. Było 11, gdy się przygarnięta panienka Pestuna okociła - sprezentowała mi ósemkę :) Oj, chyba czas opisać tę historię.

Katsunetka

Nawet nie wiem co powiedzieć. Bardzo dziękuję za wspomnienie o mnie. :)