Dzienna dawka hejtu

Grzegorz Stokłosa
Dzienna dawka hejtu

Często mówi się o mowie nienawiści. Hejt zalewa internety! Wszechobecna złośliwość, niczym nie uzasadniona chęć poniżenia i ubliżenia drugiej osobie. Bo inny kolor skóry, bo inna narodowość, płeć, poglądy hobby, kolor oczu, DŁUGOŚĆ WŁOSÓW, ZAMOŻNOŚĆ, SAMOCHÓD, BARWA GŁOSU, WSZYSTKO! Ale najpopularniejszy ostatnimi czasy staje się hejt na poglądy. Zwłaszcza polityczne.

Wybaczcie, jestem ignorantem, ale wrzucę do jednego worka z polityką, wiarę i podejście do historii i wiedzę na temat finansów. Dlaczego? Bo do tego doprowadziliśmy, na to się zgodziliśmy i tym żyjemy. W sejmie głosuje się nad ustawami o objawieniach fatimskich (?!). W telewizji, te same osoby, które nie podniosły naszego kraju na wyżyny, twardo twierdzą, że są jedyną szansą na lepsze jutro! I patriotyzm! Brawa dla wszystkich Panów rządzących! Zdołaliście wprowadzić takie zamieszanie, że nawet jednostka o inteligencji wyższej od średniej krajowej, nie jest w stanie dociec co jest dobre, a co złe? Ale czy w ogóle coś jest tylko dobre lub tylko złe?

Zawsze byłem uczony, że nie ma ludzi białych albo czarnych. Jednakże czy to nie jest jedynie forma usprawiedliwiania złych uczynków ludzi, których chcemy na siłę gloryfikować? Ok, świat potrzebuje bohaterów. Ok, jeżeli ktoś uczynił coś złego, ale nawrócił się by i stara się odkupić swoje winy, walczy by ludzie znów patrzyli na niego z uśmiechem, to jest to zgodne z moralnością powszechną, o ile coś takiego istnieje w dzisiejszych czasach, równocześnie będąc zgodne z myślą chrześcijańską, która w zasadzie miała ogromny wpływ na kształtowanie współczesnej, ogólnie obowiązującej moralności. Ale co w chwili,gdy ja równocześnie czynię i dobro i zło? Co jeżeli poprawne uczynki są tylko przesłoną dla niecnych czynów? Czy brak postanowienia o zaniechaniu kroczenia ścieżką zła jest aby dowodem na jedynie fałszywą chęć poprawy?

Gdyby spojrzeć na to systemem zero jedynkowym. Jak odpowiedzieć na pytanie czy ktoś jest dobry? Tak, lub nie. Odpowiedź „nie wiem”, lub raczej tak nie jest pełnoprawnym określeniem. Zatem jeżeli nie możemy kogoś nazwać dobrym w pełnym przekonaniu, to znaczy, że dobrym nie jest. Teraz zostanę nazwany lewacką ku*wą, ale… Czy człowiek który jednego dni walczy z wrogiem, a drugiego mści się na cywilach może być wrzucony do jednego worka z ludźmi, dla których życie drugiego człowieka było najcenniejsze, dla których zabijanie, choć było konieczną czynnością, było również udręką reszty dni? Mało? Zatem podbiję stawkę. Czy gość który walczył o wolność a jednocześnie współpracując ze służbami wrogiego aparatu może zostać uznany za bohatera? Nawet jeżeli to tylko domysły? I finalnie, chodź jestem świadomy, że spadną na mnie teraz gromy i nałożona zostanie ekskomunika. Czy kobieta, która przyjmowała pieniądze od przestępców, która utrzymywała przyjazne kontakty z dyktatorami, która nie umniejszała cierpienia umierającym, poprzez środki przeciwbólowe, w istocie jest Świętą? Nie chcę żadnemu z tych jednostek odbierać zasług. Chcę jedynie podkreślić, że medal ma dwie strony, kij ma dwa końce.

A gdzie w tym wszystkim mowa nienawiści? Gdzie hejt? Otóż hejt jak mniemam, jeżeli przeczyta to odpowiednia liczba osób, pojawi się pod tym postem. Interesujące jest, jak poglądy potrafią zmienić sposób postrzegania człowieka. Niedawno widziałem na Facebooku jak pod, wcale nie skrajnie ostrymi, w dodatku dość logicznymi, postami jednego człowieka odezwali się ludzie, których pewnie w wielu przypadkach uważał za przyjaciół, braci, kolegów. Tak… Braterstwo. Piękne słowo… Szkoda tylko, że puste, bez pokrycia, używane tylko w przypadku, gdy jest to wygodne dla któregoś „brata”.

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy