Escape Room, czyli „straszna” pomyłka

Klaudia Chwastek
Escape Room, czyli „straszna” pomyłka

Wybierając się do kina na horror oczekuję przynajmniej odrobiny strachu, chociażby odrobiny grozy. Jednak bywa i tak, że film to horror tylko z opisu dystrybutora, a więcej strachu można czasami odczuć podczas filmu akcji. I pod tym względem Escape Room jest jako horror jedną wielką pomyłką.

Gdybym miała oceniać Escape Room jako horror, to ten film otrzymałby jedną wielką negatywną ocenę. Bo to, czego się spodziewałam po horrorze, nie miało tutaj zupełnie miejsca. Jednak bez względu na to czy Escape Room miał być horrorem czy nie, pomijając problemy gatunkowe, to jednak nie był to film aż tak zły.

Escape Room ma tak naprawdę prostą historię. Grupa przyjaciół idzie do escape roomu z okazji urodzin jednego z nich. Wszystko idealnie przygotowane, szóstka osób zostaje wywieziona nie wiadomo gdzie, a potem mają godzinę na to, aby rozwiązać wszystkie zagadki i wydostać się z pokoju. Jesteśmy wrzuceni w klasyczny escape room, a co za tym idzie, jesteśmy tak samo zaskakiwani jak bohaterowie i oczekujemy na to, co będzie dalej. Nie nudzimy się, siedzimy w napięciu i czekamy… Można by powiedzieć: „przygodo trwaj”, ale strachu jak nie było, tak nie ma. Mamy w zasadzie cztery sceny, które chyba tylko i wyłącznie w zamierzeniu twórców miały być straszne – nie były. Nie oszukujmy się, jesteśmy tak przyzwyczajeni do krwi i wypruwania flaków, że cztery sceny, które przychodzi nam oglądać są jak dla przedszkolaków.

escape room

Gdyby historia escape roomu w który zostali wrzuceni bohaterowie była straszna, jak z dobrego horroru, byłoby lepiej. Ale zagadki zostały oparte na logicznym myśleniu, a nie na zwalczaniu strachu. I to chyba podstawowy problem tego filmu. Zagadki i owszem, były ciekawie skonstruowane, ale to tyle. Także i koniec pozostawiał wiele do życzenia. Nagle pojawiające się napisy końcowe okazały się wielkim zaskoczeniem, bowiem film widza zostawił bez żadnego wyjaśnienie. Ciężko by to nazwać nawet otwartym zakończeniem, w którym widz mógłby się domyślać „co się stanie dalej”. Tutaj nie dało się nawet zastanowić nad tym, „co dalej”, bo widz nie wiedział nic.

Escape Room miał być horrorem. Miał być czymś w rodzaju Piły – nie był. Po zwiastunie myślałam, że może być nieco strasznie. Nie było, a mam wrażenie, że w zwiastunie, zobaczyć można było wszystko.  Mimo wszystko, jeśli porzucimy ten element horroru, który miał być, a okazał się wielkim rozczarowaniem, to nie było najgorzej. Może i aktorzy byli drętwi, ale ja osobiście się nie nudziłam i czekałam na to, jakie kolejne zagadki będą mieć do rozwiązania, by się wydostać.

Klaudia Chwastek

Redaktor naczelna Magnifier. Absolwenta Akademii Ignatianum w Krakowie na kierunku kulturoznawstwo. W obszarze jej zainteresowań znajdują się social media. Chętnie bierze udział w różnorakich imprezach kulturalnych. Miłośniczka Krakowa i kawy.

Kontakt: klaudia.chwastek@e-magnifier.pl

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy