Gdy system zawodzi

Grzegorz Stokłosa
Gdy system zawodzi

Wyobraźmy sobie, do jakiego stopnia musi być zdesperowany, sfrustrowany i rozgniewany człowiek, by postąpić całkowicie wbrew własnym zasadom? By mimo całego życia praworządności, wiary w system, dopuścić się występku przeczącemu temu wszystkiemu? Właśnie o tym opowiada nowe dzieło prosto zza oceanu. Film pokazuje jak to zrobić W starym, dobrym stylu?Często słyszy się dyskusje na temat istnienia kryzysu. Mamy zwolenników, którzy uważają, że przeżywamy dramatyczny w skutkach kryzys o zasięgu globalnym, lecz mamy również sceptyków, którzy zdecydowanie obstają przy opinii, że kryzys jest sztucznie rozdmuchany przez media, w rzeczywistości jednak nikt go nie odczuwa. Jednak bez względu na faktyczny stan, wiele firm wykorzystuje opinie o kryzysie, by usprawiedliwić decyzje, często krzywdzące dla pracowników. W takiej właśnie sytuacji poznajemy Willie’go, Joe’go i Alberta. Trzech przyjaciół, od pewnego już czasu przebywających na emeryturze. Niestety, pewnego spokojnego dnia, spotykają się z bardzo niepokojącą wiadomością – bank zajął fundusz emerytalny firmy, w której pracowali, aby za pomocą zgromadzonej na nim kwocie, spłacić długi firmy. Tym samym, pozbawić emerytów środków do życia. Ale kto by się przejmował grupą starców?

To nie jest kolejna komedia z żartem w stylu „to jest takie głupie, że aż śmieszne”. Jest to jedna z lepszych komedii, jakie widziałem w ostatnim czasie. Zabawna, inteligentna, a jednocześnie poruszająca bieżący i istotny temat. Być może, po ciężkim tygodniu w pracy, niewymagająca myślenia opowieść, pełna wulgarności i tanich żartów w większym stopniu pozwoliłaby wyłączyć procesy myślowe i się zrelaksować, jednak potop tego typu filmów jest tak porażający, że z radością spędziłem czas oglądając plejadę gwiazd w komedii z klasą. A gwiazd tam wpakowali, co nie miara.

Obsada głównych ról to już jest sam w sobie powód do obejrzenia tego filmu. Morgan Freeman, Michael Cane, Alan Arkin. Trzech świetnych aktorów, każdy z ogromnym bagażem ról, a dwóch z nich nagrodzonych Oscarami. I właśnie tych trzech aktorów zgotowało świetne, przezabawne widowisko. Widowisko na poziomie! Kiedyś już wspominałem, że Morgan Freeman jest artystom, dzięki któremu marne filmy trudno nazwać marnymi. Do dziś pamiętam Lucy, gdzie jego nazwisko nie pozwoliło mi ominąć tego tytułu. A Michael Cane jest tak wybitną postacią w historii kina, że śmiało gotów jestem nazwać go jednym z najlepszych aktorów w historii. Jednak w filmie można znaleźć jeszcze kilku świetnych aktorów, w tym kilku takich, którzy doprawdy byli dla mnie miłym zaskoczeniem. Największym chyba Christopher Lloyd, czyli stary Doktor z Powrotu do przyszłości. Dalej bawi, dalej pełen energii mimo podeszłego wieku.

I to właśnie ogromny kunszt aktorski, a także zabawny pomysł pozwoliły na stworzenie tak dobrej produkcji. Nie jest to film, gdzie ujrzymy kosztowne efekty specjalne, co, jak pokazują ostatnie niepowodzenia wielu filmów, nie jest gwarantem sukcesu. Dokładnie tak jak mówi tytuł – film został zrealizowany W starym, dobrym stylu.

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy