Graj (piękny) football

Mateusz Tkaczyk
Graj (piękny) football

Przed premierą Fify 18 twierdziłem, że najnowsza odsłona będzie stabilna i zbalansowana. Po spędzeniu w grze kilkudziesięciu godzin moje zdanie nieco się zmieniło, zwłaszcza w kwestii balansu. Ale zacznijmy po kolei. Premiera Fify 18 odbyła się 29 września. Od tego dnia gracze w Polsce mogli na wszystkich dostępnych platformach ogrywać najnowszą kopankę elektroników. Na okładce debiutuje Cristiano Ronaldo, co jest swojego rodzaju nowum w serii po kilkuletniej hegemonii jego największego boiskowego konkurenta: Leo Messiego. To jednak nie największa zmiana.

Grając w demo, wiedziałem, że różni się ono od pełnej wersji gry, ale nie sądziłem, że zmiany są aż tak duże. Jeżeli chodzi o grafikę, to niczego nie można zarzucić. Twórcy gry postarali się. Nie są to może gigantyczne zmiany, aczkolwiek widzimy różnicę pomiędzy tą, a poprzednią odsłoną serii. Na szczególne uznanie zasługuje sposób, w jaki prezentują się trybuny. To żywy organizm w autentyczny sposób reagujący na to, co dzieje się na murawie. Jednakże to, co zmienia się najbardziej – i w porównaniu do dema, i do poprzedniczki – to rozgrywka.

Po obejrzeniu materiałów prezentujących nowy system dośrodkowań, obawiałem się, że główki znów staną się zbyt efektywnym schematem wykańczania akcji. W Fifie 18 (2017, Electronic Arts) zdobycie bramki po dośrodkowaniu głową jest łatwiejsze niż w Fifie 17 (2016, Electronic Arts), ale nie jest na tyle mocne, by gracze to nadmiernie wykorzystywali. W strzelaniu bramek niesamowicie pomagają nam obrońcy drużyny przeciwnej. Zachowanie obrońców w Osiemnastce jest momentami tragiczne. Gracz podczas akcji przeciwnika musi niemalże cały czas korygować ich ustawienie. Mają oni skłonność do wybiegania i łamania linii. Tworzą się wówczas luki, które z łatwością wykorzystują nasi rywale. Sama mechanika gry w obronie nie jest prosta. Twórcy Fify 18 mocno ją zmodyfikowali. Teraz wszystko musi wykonać gracz. Obrońca sam nie odbierze piłki, zrobi to dopiero po naciśnięciu przez nas odpowiedniego przycisku. Tę zmianę można zaliczyć na plus, przez nią gra w obronie stała się trudniejsza i wymaga więcej umiejętności. Nie jest to już zwykłe bieganie za piłką i liczenie na to, że nasz obrońca zabierze ją przeciwnikowi.

I tak, jak zmiany w odbiorze piłki uznaję za pozytywną nowość, tak nic pozytywnego nie mogę powiedzieć o grze bramkarzy. Ich gra czasami potrafi uchronić nas przed stratą gola, ale najczęściej bramkarze puszczają naprawdę niedopuszczalne bramki. W zasadzie wystarczy strzelać finezyjnie (w tym roku jest to dość skuteczna metoda zdobywania goli), aby bramkarz nie potrafił ani odbić, ani złapać piłki. Podsumowaniem gry bramkarzy może być fakt, jakie festiwale goli mają miejsce w tej odsłonie Fify. Wyniki 10:4, 6:5 lub 8:0 nie są niczym zaskakującym, a nawet stały się dla graczy czymś powszednim.

Bardzo negatywnie odebrałem także pracę arbitrów. Nie odgwizdują fauli, które kwalifikują się do zatrzymania gry, czasami nawet do pokazania żółtej kartki. Natomiast sędziowie bardzo chętnie wskazują na jedenasty metr od bramki, dyktując rzuty karne za przewinienia, których nie popełniono. Dzieje się to bardzo często, jest to niezwykle irytujące i odbiera radość z gry.

Pozytywną zmianą jest to, że piłkarze poruszają się w swoim unikatowym stylu i możemy dostrzec różnice w biegu i kontroli piłki Cristiano Ronaldo a Leo Messiego. Starcia fizyczne także doczekały się zmiany. W tym wypadku trudno wydać mi jednoznaczną opinię. W większości przypadków wyglądają normalnie i nie można im nic zarzucić. Zdarzają się jednakże sytuacje, w których nasi zawodnicy przewracają się lub bez żadnego powodu wpadają w siebie nawzajem. Dzieje się to sporadycznie, ale niestety taka jednorazowa sytuacja potrafi przysporzyć nam sporo problemów.

W Fifie 18dodano kilka niedużych zmian, które w bardzo przyjemny sposób wpływają na rozgrywkę. Przede wszystkim, kiedy gramy online, nie można zapauzować gry, tak jak to miało miejsce w poprzednich odsłonach: wystarczyło mieć piłkę przy nodze. Teraz na ekranie pojawia się informacja, który gracz zakolejkował pauzę, a samo zastopowanie gry następuje po odgwizdaniu akcji np. spalonego, autu lub rzutu rożnego. Kiedy wracamy do meczu, gra nie uruchamia się od razu, ale rozpoczyna odliczanie i startuje po trzech sekundach. Taka niewielka zmiana pozwala uniknąć denerwujących sytuacji, kiedy to przeciwnik nagle pauzował grę. Dodatkowo te trzy sekundy pozwalają nam przygotować się na wznowienie rozgrywki. Warto też powiedzieć o szybkich zmianach. Teraz nie trzeba w trakcie meczu pauzować gry, żeby zmienić zawodnika. Wystarczy przedtem zatwierdzić, który zawodnik ma wejść na boisko w ramach szybkiej zmiany. W trakcie meczu, po odgwizdaniu stałego fragmentu, wystarczy nacisnąć jeden przycisk, aby wprowadzić piłkarza na boisko.

Zostawiając temat rozgrywki, warto wspomnieć o zmianach, jakich doczekał się tryb FUT. Przede wszystkim należy powiedzieć o pojawiających się po raz pierwszy na PS4 oraz PC ikonach. Ikony to karty legend piłki nożnej, które przeszły już na piłkarską emeryturę. Wśród nich znajdziemy takie gwiazdy jak Pele, Maradona czy Ronaldinho. Dodatkowo każda ikona posiada trzy karty. Każda z nich oddaje statystyki z danego okresu w karierze konkretnej ikony. W FUT pojawia się także Squad Battles – tryb, do którego byłem dość sceptycznie nastawiony. Jak się jednak okazało, nowość jest niezwykle interesująca i przy niewielkim wysiłku przynosi dobre nagrody. Wystarczy rozegrać cztery mecze każdego dnia. Możemy grać na dowolnym poziomie trudności: im wyższy, tym więcej punktów, im więcej punktów, tym lepsza ranga a im lepsza ranga, tym lepsze nagrody.

Oczywiście FUT to nie jedyna możliwość grania w Fife 18. Powraca Alex Hunter wraz ze swoją Drogą do Sławy. W tym roku ten tryb oferuje znacznie więcej. Pojawiają się nowe postacie, z którymi nasz bohater wchodzi w interakcje. Mamy też możliwość personalizacji Alexa: nowe fryzury, tatuaże itp. Największą nowością jest jednak możliwość opuszczenia Ligi angielskiej i granie dla zespołów z największych lig europejskich. Zmiany zachodzą także w trybie menadżerskim. Są one bardzo odświeżające – sprawiają, że transfery oraz przeglądanie wieści ze świata jest satysfakcjonujące i przyjemne. Obydwa tryby oceniam na plus, ale w moim przypadku od paru lat tak naprawdę wszystko poza FUT jest tylko dodatkiem, w który gram od czasu do czasu.

W tym roku Fifa mocno mnie zaskoczyła – czy pozytywnie, czy negatywnie, nie jestem pewien, ocenę pozostawiam Wam. Mimo rażących błędów gry obrony oraz bramkarzy, niezwykle satysfakcjonujące jest zdobywanie pięknych bramek z dystansu. I to właśnie ratuje Osiemnastkę: spektakularność i widowiskowość. Nie sposób się nie uśmiechnąć, kiedy zdobywamy gola wolejem z trzydziestu metrów. Obawiam się tylko, że ta efektowność może po jakimś czasie się znudzić, a wtedy będziemy już tylko narzekać, że nasi obrońcy nie potrafią się odpowiednio ustawić.

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy