Historia pięknego Władzia?

Klaudia Chwastek
Historia pięknego Władzia?

Cofnijmy się do lat 50. ubiegłego wieku, a może i nawet wcześniej, do Krakowa i okolic. To wtedy znikają ludzie. Przepadają bez śladu. Autentyczna historia, która stała się materiałem na film w reżyserii Krzysztofa Langa.

Ach śpij kochanie – słowa kołysanki, które stają się także tytułem filmu i one nie są bezpodstawne. Już w pierwszej scenie mamy morderstwo. Potem domyślamy się, że dochodzi do kolejnych. Udowodniono przed sądem tylko 6 zbrodni, choć spekulowano, że zabił ponad 30 osób. Jednak w filmie, choć zaczynamy od zbrodni, to później pobudki pięknego Władka gdzieś się rozmywają, główny bohater schodzi na dalszy plan, a istotne staje się śledztwo.

Andrzeja Chyrę wcielającego się we Władysława Mazurkiewicza ogląda się rewelacyjnie. To rzeczywiście piękny Władzio, który pod pięknym obliczem skrywa okrutne wnętrze. Miły, uprzejmy, potrafiący zawładnąć kobietami. Chyrę da się kupić w tym wcieleniu. Choć wbrew pozorom jego postać nie wyróżnia się jakoś bardzo. Trzeba jednak przyznać, że to mężczyźni tworzą ten film.

Tomasz Schuchardt, wcielający się w postać młodego śledczego, który ufa swojemu instynktowi i drąży, mimo że nie powinien. Arkadiusz Jakubik w roli Pajeka, który wyróżnia się na tle innych, pewnego rodzaju nieporadnością, zagubieniem, swego rodzaju kompleksem i mimo wszystko humorystycznym zachowaniem.

I w końcu Linda i Grabowski. Dwa silne i znaczące nazwiska. Obok postaci przez nich granych nie da się przejść obojętnie. Ich gra aktorska robi swoje i muszę przyznać, że z miłą chęcią oglądało się tak mocny męski team na ekranie. Bo ten film jest bardzo męski. Choć występują w nim kobiety i o kobiety poniekąd w tym filmie się rozchodzi, to jednak mężczyźni w znaczny sposób wyróżniają się na ekranie. Trzeba jednak przyznać, że zmysłowa Warnke pięknie się prezentuje, a na uroczą Gruszkę wręcz czekamy. Nie da się także pominąć epizodu z Katarzyną Figurą, która wcieliła się w Rudą.

Mimo wszystko, choć to film “na podstawie autentycznej historii”, o seryjnym mordercy, to miałam jednak wrażenie, że ten wątek zszedł nieco na dalszy plan, nie wciągał w pełni, zaś z zainteresowaniem czekałam na wyjaśnienie wątku odnośnie układów i powiązań, przez które było utrudniane śledztwo w sprawie Markiewicza. Ta struktura władzy lat 50. wydawała mi się dużo ciekawsza, aniżeli historia zabójstw i udowodnienie winy. Mam wrażenie, że nie było balansu między jednym a drugim, nie zostało to na tyle dobrze wyważone, by zachować równowagę w filmie i by widz był jednolicie zainteresowany.

Choć to historia o mordercy, to w Ach śpij kochanie można też momentami się zaśmiać. Z jednej strony za sprawą Arkadiusza Jakubika i jego postaci, którą zagrał, a także za sprawą niektórych sytuacji czy słów, które padają w filmie, a w obecnej sytuacji społeczno-politycznej mogą śmieszyć niektórych.

Jest jednak coś jeszcze, na co chciałam zwrócić uwagę: muzyka Michała Lorenca, która bardzo mi się podobała i nadawała klimat temu filmowi. Bo mimo że akcja filmu dzieje się w latach 50. ubiegłego wieku, to tak po prawdzie nie bardzo to widać. Nie ma klimatu Krakowa lat 50., bo tego Krakowa w zasadzie nie widać, czego nieco mi brakowało.

W ogólnym rozrachunku Ach śpij kochanie wypada dobrze. Może ta historia nie jest porywająca w pełni. Może niekoniecznie wciąga nas to, co powinno, i skupiamy się na czymś innym podczas odbioru, może i momentami wydaje się być nudno. Jednak dla tego męskiego grona – Chyra, Linda, Grabowski, Jakubik, Schurchardt – warto ten film obejrzeć.

Klaudia Chwastek

Redaktor naczelna Magnifier. Absolwenta Akademii Ignatianum w Krakowie na kierunku kulturoznawstwo. W obszarze jej zainteresowań znajdują się social media. Chętnie bierze udział w różnorakich imprezach kulturalnych. Miłośniczka Krakowa i kawy.

Kontakt: klaudia.chwastek@e-magnifier.pl

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy