Krótka książka o miłości

Klaudia Chwastek
Krótka książka o miłości

Krótka książka o miłości… o miłości do kina. Krótka? Ponad 650 stron, ale krótka, bo to tylko 90 filmów wybranych przez Karolinę Korwin Piotrowską, która postanowiła zebrać swoje ulubione filmy i je opisać, a zarazem powrócić do tego, co kocha, czyli filmu.

Po Ćwiartce raz wiedziałam, że jeśli Karolina Korwin Piotrowska coś jeszcze wyda, właściwie cokolwiek, to polecę do księgarni i kupię jej książkę. Polubiłam jej styl, tę prostotę wypowiedzi i przelewania słów na papier. Nie każdy ma taką łatwość, a czytając wydaje się, że pisanie i to w jaki sposób to robi, jak ubiera swoje wypowiedzi w słowa, jest dla niej banałem. Dokładnie to, co myśli jest zapisane, a co za tym idzie, nie brakuje ironii, humoru czy najzwyczajniej słów od serca.

Krótka książka o miłości to książka o filmie, a konkretniej: o ulubionych filmach Karoliny Korwin Piotrowskiej. „To książka o miłości, ogromnych i niezapomnianych emocjach, które kino wywołuje. O moich emocjach” – napisała we wstępie i to  absolutna prawda. Bo kino emocje wywołuje, a my za sprawą Krótkiej książki o miłości jesteśmy zabrani w niemalże intymną podróż po 90 filmach.

krótka książka o miłościOd czego zaczynamy tę podróż? Od Gwiezdnych Wojen. Dzisiaj, po kolejnej części nakręconej i odświeżeniu całej sagi, trochę niczym odgrzewaniu kotleta, może to się wydawać banalne, zbyt proste. Ale właśnie od Gwiezdnych Wojen jej przygoda z filmem się rozpoczęła. Dzisiaj dla wielu też od Gwiezdnych Wojen przygoda z filmem się rozpoczyna, a ja widzę dzieci błagające rodziców o figurkę Luke’a czy Chewbacci. I to niesamowite, że gdy ma się dziewięć lat, tak jak Karolina, coś jest w stanie wywołać takie emocje, by zakochać się w filmie, a raczej filmach i kochać je przez wiele lat ogromną miłością.

Po Gwiezdnych Wojnach, jako „pewnym wstępie do przygody”, mamy już spis alfabetyczny i bardzo dobre wyjście z sytuacji, by filmów między sobą nie porównywać. Bo to różne filmy. Kino stare, o którym mam wrażenie niewiele się dzisiaj mówi, jeśli mówi się w ogóle. Dla mnie wielkie było odkrycie pewnych filmów. O niektórych nigdy nie słyszałam, o niektórych tak, ale z kolei nigdy ich nie obejrzałam. Nie oszukujmy się – nie każdy miał szansę wszystko obejrzeć. Nie ma tyle lat, by obejrzeć premiery lat 70. czy 80.,  bo najzwyczajniej w świecie urodził się później. Dzisiaj mainstream zalewa nas niekoniecznie kinem dobrym i ciekawym. A Korwin Piotrowska przypomina to, co, co prawda w jej opinii, jest dobre, wzbudza emocje. To dzięki niej jesteśmy zabrani w cudowną podróż po kinie. Po tym, co zachwycało lub wzbudzało skandale.

Książka to także możliwość skonfrontowania swoich opinii o filmie z kimś innym. My, czytając, poznajemy opinię Korwin Piotrowskiej i nie zawsze możemy się z nią zgodzić. Ja również nie zawsze się zgadzałam, ale to dobrze.

90 filmów, z różnych lat. Tych starych i zapomnianych, ale też tych z ostatnich lat. W niektórych przypadkach dowiadujemy się, w jakich okolicznościach je widziała, dlaczego pokochała, bo i czas jest tutaj ważny. A przez to sama opowieść staje się bardziej autentyczna. Korwin Piotrowska wręcz zwierza się czytelnikowi ze swoich, niekiedy bardzo intymnych, przeżyć.

Jednak to nie tylko książka o filmie, jako o czymś wizualnym. To także książka o muzyce filmowej. Nie da się ukryć, że muzyka to jednak znaczący element filmu. I Korwin Piotrowska jej nie unika, a wręcz zachęca do tego, by odpalić YouTube i odsłuchać ścieżkę dźwiękową.

Te ponad 650 stron to niesamowita podróż, dzięki której odkryjemy wiele filmów, o wielu się dowiemy, a niektóre sobie odświeżymy. Zachęci nas do odgrzebania jakiegoś DVD i obejrzenia i skonfrontowania, czy rzeczywiście miała rację. To książka dla wszystkich, nie tylko kinomaniaków, nie tylko dla tych, którzy kino kochają miłością wielką i nieskończoną. To książka, a właściwie księga, napisana prostym językiem w prosty sposób, opisująca zarówno filmy, jak i emocje im towarzyszące.

Ja żałuję jednego: że nie obejrzałam tych wszystkich filmów przed przeczytaniem, bo słowa nie oddadzą tego, co można obejrzeć. Na pewno jednak po wiele tych filmów sięgnę i obejrzę – i kto wie: może przeczytam ponownie, mając już własne wyrobione zdanie na temat tej dziewięćdziesiątki.

 

Klaudia Chwastek

Redaktor naczelna Magnifier, która trzyma wszystko i wszystkich w ryzach. Ambitna i niebojąca się wyzwań, czasem zbyt poważna, wymagająca wiele od innych, ale i od siebie. Interesuje się wieloma rzeczami. Na co dzień studentka, która lubi posiedzieć przy kawie w klimatycznych kawiarniach.

Kontakt: klaudia.chwastek@e-magnifier.pl

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Agnessa

Ja proponuję zapoznać się z recenzją Zwierza Popkulturalnego. Tam jest wszystko rzetelnie wyłożone: http://zpopk.pl/dlugi-wpis-o-nienawisci-czyli-zwierz-o-krotkiej-ksiazce-o-milosci-karoliny-koriwn-piotrowskiej.html#axzz41CG0p9E1