Łamiąc statuetki, dziękując Bogu, zdejmując spodnie – Grammy 2017

Antoni Bastyla
Łamiąc statuetki, dziękując Bogu, zdejmując spodnie – Grammy 2017

Ceremonia rozdania nagród Grammy była taka na jaką się zapowiadała. Występ Beyonce skradł show, mikrofon Jamesa Hetfielda skradł wokaliście głos, zaś Adele skradła wszystkie statuetki.

Spośród pięciu nominacji Adele zgarnęła pięć nagród, w tym trzy najbardziej prestiżowe: Album of the Year (25), Song of the Year oraz Record of the Year (Hello). Natomiast Beyonce stała się muzycznym odpowiednikiem Leonardo Di Caprio; jej trzecia nominacja do albumu roku za Lemonade po raz kolejny okazała się bezowocna. Nie tylko to: Beyonce za najlepszy album oraz piosenki w swojej karierze otrzymała dziewięć nominacji, a przy tym ledwie dwie statuetki. Reakcja Adele (złamanie statuetki na pół oraz rzekome oddanie drugiej części Bey) oraz jej przemowa doprowadziły fanów muzyki oraz same artystki do łez. I może zachowanie Brytyjki było okropnie ckliwe oraz na wyrost, ale w końcu mówimy o Adele i jej odpowiedzi na to jak wiele znaczy dla niej najnowszy album jej muzycznej rywalki. A znaczy sporo.

This breathtaking performance by @beyonce is just the beginning of the epic #GRAMMYs performances happening tonight. Keep watching on @cbstv!

A post shared by Recording Academy / GRAMMYs (@recordingacademy) on

Oczywiście, swoimi akcjami Akademia przyzwyczaiła już fanów, by do samych statuetek podchodzić z należytym dystansem (np. dowiedzieliśmy się, że Hotline Bling to utwór hip hopowy, i to najlepszy w „zeszłym” roku). Dlatego też rodzi się pytanie: po co właściwie oglądać Grammy? Z pomocą przychodzą niektóre występy. W tym roku, poza Beyonce z całą pewnością na uwagę zasługują artyści oscylujący wokół hip hopu – A Tribe Called Quest, Anderson .Paak oraz wielki zwycięzca z niedzieli i przyszłość muzyki, Chance the Rapper. Przy okazji można nastawiać się także na drobne, dodające otuchy akcenciki. Do takich z całą pewnością należy nagroda dla legendy neo soulu, Maxwella. I oczywiście fakt, że kolejna statuetka trafia nad Wisłę – tym razem powyższym zaszczytem może pochwalić się Krzysztof Penderecki za zwycięstwo w kategorii Best Choral Performance.

After being awarded Song Of The Year, Record Of The Year and Album Of The Year, @adele is now a 15-time GRAMMY winner! Her wins also marks the first time an artist has won all three categories twice! Congratulations to all of tonight's incredible winners and nominees! #GRAMMYs

A post shared by Recording Academy / GRAMMYs (@recordingacademy) on

Grammy się nie zmienia. I wcale nie będzie. Wciąż jest to święto muzyki. Mocno komercyjne reality show, oskryptowane od pierwszego do ostatniego występu. Wciąż jednak znajdują się ludzie, którzy naprawdę tego dnia świętują, łamiąc statuetki, dziękując Bogu za całą rodzinę oraz karierę czy choćby zdejmując spodnie przed wejściem na scenę. I chwała im za to.

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

MAGNIFIER – portal społeczno-kulturowy

[…] rozrachunku nie byłoby w stanie wygrać z Lemonade autorstwa Beyonce nigdzie, poza Grammy, wciąż jest to przyszły klasyk. Made by Adele. […]