Magia Świąt jest w zapachach

Joanna Wrona
Magia Świąt jest w zapachach

Święta tuż, tuż. Szał prezentowych zakupów, zapraszania gości, wybierania najładniejszej choinki właściwie już mija. Większość zostaje w domach, żeby gotować, piec, dekorować, przystrajać. Śniegu nie ma, bałwany nie stoją, na mikołajowe czapki trochę za ciepło, a choinki i lampki na ulicach miast wyglądają jakoś tak łyso. Na zimę stulecia, zresztą podobnie jak w ostatnich kilku latach, się nie zanosi. Z białej wigilii w większości rejonów Polski nici. Mimo to magię świąt Bożego Narodzenia czuć. W domu. I to czuć dosłownie — z kuchni dochodzą zapachy, które czujemy tylko raz w roku.

-Mamo, ale pachną te grzyby! – A to chyba nie grzyby, tylko suszki na kompot, bo grzyby mam w słoiku. Już od paru dni wchodząc do domu, czuję, że zaraz zasiądziemy do wigilijnego stołu. Aromat grzybów – dziś już gotowanych – które wylądują w uszkach do barszczu, woń owoców, z których ugotujemy tradycyjny kompot. Gotowana kapusta do pierogów. Małe choinki pachną lasem, gdy przysunę nos bliżej zielonych gałązek. Ciasto na piernik, które musi odstać swoje przed upieczeniem, pachnie bajkowo, korzennie i tak aromatycznie, że ma się ochotę zjeść je jeszcze na surowo. Z kolei zapach roznoszący się z piekarnika po całym domu daje znać, że pierwsza blacha kruchych ciasteczek jest już gotowa. Kiedy pytam rodziców, z czym im kojarzą się te święta, to jednogłośnie mówią: mandarynki! Również ich orzeźwiającego zapachu nie sposób nie poczuć, szukając czegoś w lodówce. No i w końcu królowa stołu – czyli ryba, zazwyczaj tradycyjny karp. Smażony czy pieczony, i tak wyaziście daje o sobie znać. Gdy pachnie już rybą, to wiadomo, że wigilijną wieczerzę można uznać za rozpoczętą.

Ludzie coraz częściej narzekają, że świąt nie czują. Bo praca, zabieganie, w sklepach wszystko drogie, znowu ta teściowa przyjedzie, a w ogóle to jak to tak bez śniegu. Żaden urok w drodze na pasterkę, kiedy śnieg nie skrzypi pod zimowymi butami. A jednak, czasem na kilka dni przed 24 grudnia, czasem dzień przed, a jeszcze gdzieś od wczesnych godzin porannych tego samego dnia, święta Bożego Narodzenia można wyczuć. Nosem.

Wdychajmy więc zapach tegorocznych świąt, dopóki on unosi się w naszych domach. Dopóki jeszcze jest ta tradycja grzybów, suszek, mandarynek, pierników, ciasteczek. Te zapachy mnie uspokajają, cieszą. Bo oznaczają, że zaraz święta, spotkamy się z rodziną, pośpiewamy kolędy, rozpakujemy prezenty, odpoczniemy. Że wszystko będzie jak zawsze, jak co roku —jak ten jeden raz w roku. Udało nam się – kolejne Boże Narodzenie przed nami! Życzę Wam jak najwięcej takich zapachów i wraz z całą redakcją – Wesołych Świąt!

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy