Me dzieciństwo sielskie, anielskie…

Tomasz Jakut
Me dzieciństwo sielskie, anielskie…

Poprzedni Myślnik całkowicie niefrasobliwie wywołał temat dzieciństwa. Postanowiłem przez chwilę zatem pochylić się nad swoim…

…którego, prawdę mówiąc, nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Jakby po prostu nie istniało. Wszystko jest pokryte gęstą warstwą mgły pamięci… Gdzieś tam na obrzeżach świadomości pojawia się tytuł Inspektor Gadżet w Małym kinie TVN-u, może jeszcze Rycerze Zodiaku i klasyka na Cartoon Network… I tyle. Nic więcej.

Co bardziej rozgarnięty czytelnik w tym miejscu prawdopodobnie zacznie mi współczuć i nawet przerazi się myślą o tym, że można nie pamiętać swojego dzieciństwa. Być może nawet powstanie fundacja na rzecz pokrzywdzonych przez los społecznych degeneratów, takich jak ja. Ale czy ktokolwiek zadaje sobie pytanie, czy aby na pewno warto… pamiętać? Od zawsze żyjemy w przekonaniu, że pamięć jest podstawą naszej kultury, że bez niej zaniknie nasza tradycja, tożsamość, człowieczeństwo… Nikt nigdy nie kwestionuje pamięci – nawet, gdy to, co mamy pamiętać, jest obrazem wielkiej pożogi.

Jesteśmy poddani nieustannej tyranii pamięci. Pamiętać musimy zawsze i od zawsze. Od średniowiecza jak mantrę powtarzamy: memento mori – pamiętaj o śmierci. Pamiętaj – bo inaczej nie jesteś człowiekiem. Tylko że ja nie chcę pamiętać. Ja nie mam o czym pamiętać.

To, o czym nie pamiętamy, nie istnieje. Od dawna filozofowie wiedzą, że żyjemy w świecie, który sami sobie tworzymy. Dlatego ja tworzę swój własny. I to świat najpiękniejszy, bo… bez pamięci. Pamiętam tylko to, co chcę pamiętać. Iluzja? Kłamstwo? Fikcja? Tak.

Jakie było moje dzieciństwo? Sielskie, anielskie? Górne i durne? Nie wiem.

Tomasz Jakut

W niektórych kręgach znany bardziej jako Comandeer. Nadmiernie owłosione indywiduum zajmujące się dwiema całkowicie sprzecznymi ze sobą dziedzinami życia, jakimi są pisanie i programowanie. Przez jednych wyklinany jako zbytni konserwatysta w sprawach czystości kodu, przez drugich wskazywany jako przykład nieustannego narzekania przy pomocy pióra. Wiecznie niezadowolony i gotowy do krytykowania wszystkiego, co można skrytykować. Nic zatem dziwnego, że w Magnifier przypadła mu rola korektora…

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy