Mój przyjaciel smartphone

Klaudia Chwastek
Mój przyjaciel smartphone

Poranek, dopiero co się przecież położyliśmy, a on już dzwoni. Budzi nas do życia. Nasz przyjaciel – smartphone.Potem zazwyczaj, na szybko – śniadanie. W biegu, z kubkiem kawy w jednej i z nim w drugiej ręce. Przeglądamy pocztę, Facebooka, Twittera. Ktoś może dodaj jakieś niezłe zdjęcie na Instagrama, to polajkujemy. Po drodze wyślemy jeszcze snapa do naszych innych znajomych.

Cały czas przy nas jest. Nie opuszcza nas ani na chwilę. Czy to w pracy, w szkole, na uczelni. Jest z nami wszędzie. Nie opuszcza nas ani w łazience, ani tym bardziej w toalecie. Możemy na niego liczyć w każdej sytuacji. Nigdy nas nie zawiedzie, bo ma stały dostęp do internetu . Wszystko sprawdzi w Googlach, skutecznie przegrzebie Internety i wręcz natychmiast udzieli nam odpowiedzi na każde możliwe pytanie.

Po południu czy wieczorem dalej z nami jest. Na spotkaniu ze znajomymi, na randce, w kinie czy na koncercie. Chętnie dzielimy się z nim i za jego pomocą tym, co robimy, gdzie jesteśmy i jakie mamy wspaniałe życie.

Nawet jeśli znajdujemy się gdzieś samotnie, w nieznanym otoczeniu albo gdy nie mamy co ze sobą zrobić, on z nami będzie zawsze. Poudajemy wtedy, że SMS-ujemy ze znajomymi, sprawdzimy milion razy Facebooka, Messengera – może akurat ktoś do nas napisał. A jeśli news feed nas zawiedzie, zaćwierkamy co myślimy, w nadziei, że kogoś zainteresuje to, co mamy do powiedzenia.

smartphoneA jeśli wszystko, co społeczne nas zawiedzie, cały czas jest z nami on. I gdy jak kretyni będziemy siedzieć samotnie przy kawie w kawiarni, wirtualnie poudajemy jakie to mamy świetne życie, a w rzeczywistości będziemy karmić naszego przyjaciela Pou czy też inną wirtualną maskotkę.

Wieczór też spędzimy z nim, obserwując jakie to świetne życie mają nasi znajomi – jak to imprezują, spotykają się z niesamowitymi ludźmi, jak świetnie wyglądają na wszystkich zdjęciach (i nie przyjdzie nam nawet przez myśl, że to zasługa miliona aplikacji, które wygładzą twarz, usuną wszelkie niedoskonałości, zmienią nam rysy twarzy i dokleją rzęsy). A to, co przedstawiają w tym wszystkim co „społeczne”, to dobrze zaplanowana akcja, by pokazać jakie mają świetne życie. Taki świetny „pijar” po prostu.

Nasz przyjaciel doskonale nas zna. Wie jakiej muzyki słuchamy, co oglądamy na YouTubie, gdzie bywamy, więc idealnie się do nas dopasuje. Nie musimy o nic prosić, on sam wie i będzie na nasze każde skinienie.

Kładąc się spać, on cały czas będzie przy nas. I gdy po raz ostatni danego dnia będziemy przeglądać news feeda, zastanawiając się, dlaczego oni mają tak świetnie, a ja nie, to przynajmniej on będzie z nami.

Smartphone, z aplikacjami, które są dla nas idealne, z ulubioną muzyką, z filmami – właściwie z dostępem do wszystkiego. Bo smartphone to tak naprawdę już wszystko – całe nasze życie. Nie jesteśmy w stanie żyć bez ciągłej komunikacji z innymi, czytaniem newsów, dzieleniem się naszym życiem.

smartphoneByła kampania „Wyloguj się do życia”, tylko jak tu wylogować się do życia, skoro to wszystko, co oferuje nam smartphone jest naszym życiem? Na dodatek takim, bez którego nie jesteśmy w stanie się obejść. Naszym życiem jest nasza tablica na fejsie i zdjęcia na Instagramie, a nasze opinie znajdą się na Twitterze. Możemy mieć tysiące znajomych, a w rzeczywistości są to wręcz fikcyjne osoby, z którymi nie utrzymujemy kontaktu i nawet nie klikną nam „Lubię to”.

Ale jednak zawsze i wszędzie mamy ze sobą smarphone’a, zrobimy z jego pomocą wszystko. Podzielimy się naszym życiem, poczytamy książkę, oglądniemy film, posłuchamy muzyki. Nawet gdy trzeba zająć czymś własne dziecko, wręczymy mu do ręki własnego smartphone’a, odpalimy mu odpowiednią grę i już ma zajęcie, a rodzicom nie przeszkadza.

Z drugiej jednak strony nasza praca bardzo często wymaga od nas byśmy byli online non stop. Bycia w kontakcie z pracodawcą i współpracownikami. Śledzenia konkurencji, tego co robią inni, jak możemy pozyskać nowych klientów…

Te mobilne urządzonka, które raz są większe, a raz mniejsze, które zapewniają nam dostęp do wszystkiego, spowodowały, że nie jesteśmy w stanie już bez nich żyć. Stały się naszymi przyjaciółmi, bo to z nimi utrzymujemy dwudziestoczterogodzinny kontakt, a nie z realnymi osobami. Nawet jeśli spotkamy się z naszymi prawdziwymi przyjaciółmi, to i tak będzie to ciągłe zerkanie na telefon, czy nie przyszedł jakiś ważny mail, SMS… czy świat się nam nie wali.

To przykre, że bez tak niewielkiego urządzenia nie jesteśmy w stanie już się obejść, a realnych ludzi spychamy na dalszy plan. Tworzymy swój własny idealny świat za pomocą mediów społecznościowych. A przecież wielkie koncerny nie chcą poprzestać na tych małych urządzonkach. W planie mają kolejne technologie, bez których człowiek zapewne nie będzie mógł się obejść w przyszłości. I czy wtedy człowiek za przyjaciela będzie miał już rzeczywiście tylko technologię?

Klaudia Chwastek

Redaktor naczelna Magnifier. Absolwenta Akademii Ignatianum w Krakowie na kierunku kulturoznawstwo. W obszarze jej zainteresowań znajdują się social media. Chętnie bierze udział w różnorakich imprezach kulturalnych. Miłośniczka Krakowa i kawy.

Kontakt: klaudia.chwastek@e-magnifier.pl

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy