Moja płytoteka #3: The Black Eyed Peas – The E.N.D. (The Energy Never Dies)

Antoni Bastyla
Moja płytoteka #3: The Black Eyed Peas – The E.N.D. (The Energy Never Dies)

Moja płytoteka to seria, w której co miesiąc opisuję jeden wybrany album z kolekcji, którą posiadam w domu, drodze lub gdziekolwiek teraz jestem.

Dzisiejszy album autorstwa The Black Eyed Peas otrzymał nominację do nagrody Album of the Year podczas 52. rozdania GRAMMY oraz został bardzo chłodno przyjęty przez krytykę. Album, który powoduje, że natychmiast w mojej głowie pojawiają się dwa słowa…

Bezwstydna miłość. Świadomość używania tej frazy jest w stanie uratować życie. Postrzeganie analityczne oraz siła wyobraźni, czyli połączenie dwóch przeciwstawnych sił i zamknięcie ich w jednej formie, do której sięgać można za każdym razem. The Black Eyed Peas rozumieją o co chodzi w życiu. Dlaczego świat miałby im nie ufać? Dlaczego nie pójść za nimi by celebrować ten urywek tysiąclecia zwany naszym czasem spędzonym na Ziemi? Dlaczego nie odnaleźć tej cząstki siebie, której jeszcze nigdy się nie zatraciło?

Energia nie umiera nigdy – przekonuje nas grupa. Krąży wokół nas, my zaś możemy z niej czerpać do woli i nikt nie ma prawa nas za to osądzać. Czy istnieją jakieś uwarunkowania? Nie, jest to wyłącznie iluzja. Ale iluzje istnieją. Wobec tego przyda się ta jedna cecha, w którą zaopatrzeni są ludzie naturalnie szczęśliwi: bezwstydność. Świat ma to do siebie, że daje, ale i żąda czegoś w zamian. Dlaczego zatem nie ofiarować mu swojej odwagi? Tego dopuściło się The Black Eyed Peas na albumie The E.N.D..

Ludzkie przemyślenia zamknięte w świecie imprez oraz szalonych nocy, w trakcie których następuje modlitwa by świt nigdy nie nastał. Czy tylko? Jeżeli The E.N.D. to wyłącznie historia o tym jak dobrze się bawić, jest to dowód, iż jesteśmy na świecie zupełnie sami. Wówczas pozostaje wierzyć w fakt, że wszyscy zrobiliśmy wiele kroków ku lepszej przyszłości. Przyszłości, która stanowi główny motyw albumu. Beaty, efekty; cała otoczka The E.N.D. opiera się na prostych, wręcz tanich i przewidywalnych sztuczkach, którymi will.i.am, Fergie, apl.de.ap oraz Taboo manewrują niczym bogowie.

Teksty to prawdziwa esencja bezwstydności. W każdym pojedynczym kawałku są tego typu zdania. Piosenka #1 – „Beats so big I’m stepping on leprechauns”. Piosenka #2 – „She does the cabbage patch, and the bus stop”. W trójce znajdziemy m.in. zdanie „I spend my time just thinkin’ thinkin’ thinkin’ ’bout you” stanowiące cały wers, co podchodzi już pod lenistwo. Hymnem całego albumu powinno być Party All the Time gdzie słowo „party” powtarzane jest … all the time! (czyli co najmniej 43 razy. A może 77 razy?). W pewnym momencie, Fergie decyduje się na „full retard mode” – „Imma hit the bar. Get some vodka, Some redbull, Yeah have it now. When I see a boy, Imma say wassup”. I co właściwie można tutaj dodać? Właściwie, Taboo ma na to swoje kwestie w utworze Electric City: „Beat so dope I’mma treat my body. Lord have mercy Lord have Lord have mercy. La dee dee dee deedeedeedee la dee da”, zaś Apl.de.ap. dorzuca swoje trzy grosze w Showdown – „The Funk fo yo trunk take you high like elavators. Give you what you want courtesy Mr.Pineda”. Tych kwestii jest mnóstwo, multum, cała masa. I żadne z nich nie są zakłamaniem.

Szukajmy choćby skrawka podobieństwa w tym co jest tak bardzo inne niż my sami. Wyjdzie nam to tylko na dobre. W końcu każde z nas zmierza w jednym kierunku. Już to nas łączy: czego chcieć więcej? „And I don’t wanna sound like a preacher, but we need to be one”. Kiedy słuchałem po raz pierwszy The E.N.D. nie przypuszczałem nawet jak bezwstydnie pokocham ten album. Co z obiektywnością? Postaram się ją zachować: no score. Przy okazji: wybaczcie, Daft Punk, ale na najlepszą imprezę życia wolę iść z „groszkami”.

(Boom Boom Pow, Rock That Body, Missing You, Ring-a-Ling, One Tribe)

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

MAGNIFIER – portal społeczno-kulturowy

[…] zeszłotygodniowej, ważnej i zaskakującej dla mnie refleksji na temat albumu The Black Eyed Peas, postanowiłem usiąść i przemyśleć jedną ważną kwestię – jakie cechy posiada album, […]