Pozytywny film o umieraniu

Klaudia Chwastek
Pozytywny film o umieraniu

Wybór, na co chce się iść do kina, bywa niekiedy trudny. Zwłaszcza, gdy ma się ochotę na… właściwie coś prostego, mało skomplikowanego. Mając w świadomości to, że mam napisać niedzielną recenzję za Grzegorza, chciałam sięgnąć po coś rodzimego i przeglądając repertuar kina, zdecydowałam się Moje córki krowy.

moje córki krowy

Film Kingi Dębskiej to film o umieraniu i rodzinie. Jednak to nie film niosący w sobie negatywne emocje, a sporą dawkę humoru. W obliczu śmierci pojawiają się różne emocje. Nie zawsze jesteśmy w stanie wszystkich opłakać. Ta żałoba i patrzenie na czyjąś śmierć może mieć różne oblicza i Dębska właśnie to pokazała. Zestawiła ze sobą dwie siostry i ich różne podejście do utraty kogoś bliskiego. Kasia (Gabriela Muskała), w moim mniemaniu pretendująca nieco do miana słodkiej idiotki, nie potrafi pogodzić się z nadchodzącą śmiercią rodziców. Sięga po księdza, szamankę… Druga, nieco zimna i zdystansowana – Marta (Agata Kulesza) – utratę przeżywa inaczej niż jej siostra. Nieco racjonalniej myśli, choć i tak wzywa uzdrowiciela.

moje córki krowy 4Z innej nieco strony poznajemy zaś Marcina Dorocińskiego. Tu nie jest amantem, skurwielem… jest niedorajdą, nierobem, życiowym fajtłapą na utrzymaniu żony i teścia. Wnosi kolejne pozytywne emocje do filmu Dębskiej. I rewelacyjny Marian Dziędziel jako Tadeusz. Z jednej strony mąż, z drugiej ojciec i z trzeciej dziadek. W filmie widzimy różne oblicza Tadeusza, a Dziędziel w każdej z nich się sprawdził i wykreował bardzo autentyczną postać. To on wnosi sporo humoru do tego filmu. To on śmieszy i bawi, ale też wzrusza – miłością do swojej rodziny.

moje córki krowy 2

Dzisiaj, gdy śmierć uważamy za coś nierealnego i nasze życie na siłę próbujemy wydłużać, a starość oddalać, film Dębskiej jest bardzo istotny, bo pokazuje jak radzić sobie w takiej sytuacji – w sytuacji utraty, śmierci. Pokazała, że nie każdy jest w stanie zapłakać. Że umieranie można potraktować też z humorem, mimo że jednak utrata boli. Że samotność nie zawsze jest dobra, ale czasami potrzebna.

moje córki krowy 1To film nie tylko o umieraniu, ale też o relacjach rodzinnych. Potraktowanych z humorem i bardzo autentycznych. Niekiedy miałam jednak wrażenie o pewnych niedopowiedzeniach, które nie bardzo byłam w stanie zrozumieć. Elementach, które nijak mi nie pasowały do całości. Z drugiej jednak strony wyczytałam gdzieś, że to kobiece kino. Owszem, robione przez kobietę i kobiety mamy w rolach głównych. To kobiety są bardziej emocjonalne, wszystko rozkładają na czynniki pierwsza, analizują i płaczą bez powodu. Ale to film o życiu. O brutalnym życiu, jeśli śmierć potraktujemy jako coś brutalnego.

Moje córki krowy to film o pozytywnym umieraniu, jakkolwiek to brzmi. To film, który jest potrzebny niektórym, by poradzić sobie ze stratą. Bo choć powinniśmy stratę opłakiwać, nie zawsze jesteśmy w stanie i inaczej wszystko przeżywamy. A śmierć czasem może przynieść coś dobrego dla innych – zjednoczyć, choć od lat byliśmy podzieleni.

Klaudia Chwastek

Redaktor naczelna Magnifier. Absolwenta Akademii Ignatianum w Krakowie na kierunku kulturoznawstwo. W obszarze jej zainteresowań znajdują się social media. Chętnie bierze udział w różnorakich imprezach kulturalnych. Miłośniczka Krakowa i kawy.

Kontakt: klaudia.chwastek@e-magnifier.pl

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Orły 2016 - MAGNIFIER

[…] Nagrody Filmowej. Także „Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy” oraz „Moje córki krowy” zdobyło po 7 nominacji. Orła 2016 za najlepszy film otrzymał film Małgorzaty Szumowskiej […]