Nie mówcie, że nie mamy niczego

Klaudia Chwastek
Nie mówcie, że nie mamy niczego

Madeleine Thien jest finalistką Nagrody Bookera. Zachwyciła się nią sama Alice Munro. Jej najnowsza powieść zatytułowana Nie mówcie, że nie mamy niczego to bez wątpienia „opowieść o miłości, nadziei i o tych, którzy nigdy nie zdołali sobie przebaczyć”.

To powieść rozciągnięta w czasie, pomiędzy różne kontynenty, dziejąca się niejako w dwóch różnych światach. Marie opuścił ojciec i to dwukrotnie w ciągu jednego roku. Po raz pierwszy, aby zakończyć swoje małżeństwo. Po raz drugi, gdy odebrał sobie życie. Potem w jej domu pojawia się młoda studentka – Ai-ming, która uciekła z Chin po tragicznych protestach na placu Tiananmen. To dzięki niej Marie poznaje historię trójki przyjaciół żyjących w Chinach, a także poznaje swojego ojca, którego już nie ma, a o którym tak naprawdę niewiele widziała.

Thien stworzyła powieść wielopłaszczyznową. Czytając skaczemy od bohaterów do bohaterów, od historii do historii. Wędrujemy między Vancouver a Chinami. Jednak nie jest to powieść, którą łatwo się czyta. Thien nie używa bowiem łatwego języka, ale takiego, który wciąga, który opowiada w mistrzowski sposób. Na okładce książki czytamy zdanie z New York Times Book Review, że „Thien pisze z maestrią godną dyrygenta”. I coś w tym rzeczywiście jest. Zwłaszcza, że muzyka klasyczna przewija się przez całą powieść. I tylko momentami żałowałam, że nie słyszę tego, o czym czytam, bo bez wątpienia umiliłoby to znacznie lekturę, nie wspominając o poczuciu tego samego co bohaterowie.

W Nie mówcie, że nie mamy niczego Thien porusza tematykę migracji, ucieczki przed Partią. To nie jest łatwe, jednak to wszystko autorka ubrała w piękną historię, którą –nie będę oszukiwać – nie czytało mi się łatwo, ani tym bardziej za jednym zamachem. To też spora kobyła, licząca sobie prawie 600 stron. Jednak to poszukiwanie, tęsknota, zagubienie da się odczuć czytając.

Jeśli ktoś szuka łatwej lektury, to z pewnością Nie mówcie, że nie mamy niczego nią nie jest. Jest jednak lekturą piękną i poruszają, głównie ze względu na język, jakiego używa Thien. Ta powieść została porównana do rosyjskiej klasyki i może rzeczywiście coś w tym jest, nie tylko pod względem objętości, użytego języka, ale też prowadzenia całej powieści.


Nie mówicie, że nie mamy niczego

Madelaine Thien

Wydawnictwo Literackie

Rok wydania: 2017

Okładka: twarda

Liczba stron: 595

Klaudia Chwastek

Redaktor naczelna Magnifier. Absolwenta Akademii Ignatianum w Krakowie na kierunku kulturoznawstwo. W obszarze jej zainteresowań znajdują się social media. Chętnie bierze udział w różnorakich imprezach kulturalnych. Miłośniczka Krakowa i kawy.

Kontakt: klaudia.chwastek@e-magnifier.pl

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy