Myślnik – łydka

Tomasz Jakut
Myślnik – łydka

Ah, łydka! Czymże byłby świat bez odrobiny łydki? Łydkowatość takiej łydki jest najdoskonalszym miernikiem rzeczywistości. No bo czym by tu sprawdzać realność realności jak nie smakowitą, tłuściutką łydeczką? Taką wydepilowaną i w ogóle… Nie mylił się Gombrowicz, gdy łydkę wielką łydką nazywał!

No bo przecież nie od dziś wiadomo, że łydka jest miarą wszechrzeczy. Według niej oceniamy wszystko, co nas otacza. Łydkowatość łydki miarą człowieka – dostarcza więcej informacji niż najnowszy garnitur od Gucciego czy innego Armaniego. Weźmy na ten przykład masywną, owłosioną łydę. Przecież to oczywiste, że mówi o swoim właścicielu o wiele więcej niż dopasowany do ostatniego milimetra garnitur ze skóry ginącego gatunku zebry! Albo taka wypięlęgnowana, wymuskana i błyszcząca łydeczka. Czyż nie jest bardziej wymowna niż najnowszy krem przeciwzmarszczkowy od Oriflame’u? Zatem bądźmy ludźmi i patrzmy na łydki! Ludźmi jesteśmy, więc wszystko, co łydkowe, nie jest nam obce!

Chociaż… czemu łydka? Każdy domorosły filozof w pewnym momencie musi sobie takie pytanie zadać. No bo… łydka. Wiadomo – łydka za łydkę, udo za udo. Ale – czemu? Dlaczego? Po co? Czy można się tak bezwolnie godzić na łydkę? I to łydkę w sferze publicznej?! Ba, nie tylko w sferze publicznej – łydka przecież już od dawna wdziera się w nasze życie prywatne. Łydka jest wszędzie, łydka nas obserwuje, łydka nigdy nie śpi… Łydka wie!

Więc – co? Nie łydka? Jak nie łydka, to co? Oko? Z tymi swoimi przekrwionymi żyłkami od wielu nieprzespanych, bezsennych nocy? Z tymi ciężkimi, opuchniętymi powiekami? Ono ma rzucić wyzwanie łydce? Tej smukłej? Tej wysportowanej? Tej… tej… NIESKALANEJ?

Jeśli nie oko, to może powinniśmy szukać dalej… Łokieć? Zawsze odrapany, szorstki jak papier ścierny, gruboskórny… Język? Śliski, mokry, nieprzyjemnie ciepły (w takie upały?)… Palec? Dziwny, przerażający, rozkazujący – tyran! Stopa? Platfus jeden… Ząb? Dziurawy jak ser szwajcarski i jakiś taki strasznie miętki w środku. Że już nie wspomnieć o tych tam z tyłu – że niby mądrości…

Więc co? Jednak łydka? Ale jak to tak? Łydkę łydką… ułydkowić? A może łydkę łydką odłydkowić? A może tu nie chodzi ani o u-, ani o od-, ale o samo łydkowienie? Więc – co? ŁYDKOWIENIE? Odpowiedzią?

Chociaż może jednak… gęba?

Tomasz Jakut

W niektórych kręgach znany bardziej jako Comandeer. Nadmiernie owłosione indywiduum zajmujące się dwiema całkowicie sprzecznymi ze sobą dziedzinami życia, jakimi są pisanie i programowanie. Przez jednych wyklinany jako zbytni konserwatysta w sprawach czystości kodu, przez drugich wskazywany jako przykład nieustannego narzekania przy pomocy pióra. Wiecznie niezadowolony i gotowy do krytykowania wszystkiego, co można skrytykować. Nic zatem dziwnego, że w Magnifier przypadła mu rola korektora…

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy