Na główkę w obłęd

Tomasz Jakut
Na główkę w obłęd

Gatunek dystopii nierozerwalnie kojarzy się wszystkim z jednym nazwiskiem: Orwell. Wszak Rok 1984 jest de facto wzorcowy dla całego gatunku i nie bez powodu stał się książką ponadczasową, często wymienianą obok Biblii jako jedna z najważniejszych lektur dla każdego człowieka. Niemniej istnieją bardziej przerażające wizje koszmarnej przyszłości. Jedna z nich jest dziełem Polaka…

Stanisław Lem kojarzy się raczej z dość pogodną literaturą sci-fi. Jego wręcz baśniowe Bajki robotów pozwalają się odprężyć w zimowy wieczór przy kominku, a przygody pilota Pirxa niejednego przyprawiła o wypieki na twarzy. Niemniej jest także Lem mroczny i tego najpełniej można poznać w Pamiętniku znalezionym w wannie.

Na samym początku raczeni jesteśmy naukowym wstępem, opisującym epokę, w jakiej rozgrywa się akcja powieści. Dowiadujemy się, że doszło do wielkiej katastrofy, ludzkość prawie wyginęła, a pod pasmem górskim w Ameryce znajduje się legendarny Pentagon… do którego po stuleciach w końcu udało się dotrzeć archeologom. Wśród wielu znalezionych tam artefaktów znajduje się także tytułowy pamiętnik, który faktycznie znaleziono w wannie. Pamiętnik, który życzliwi naukowcy postanowili pokazać całemu światu.

Niemniej wstęp pokazuje jeszcze coś: świat zepsuty wiarą w materialne bóstwa pieniędzy i władzy. Świat, który przez swój pęd ku wiecznemu dobrobytowi w końcu doprowadził się do nieodwracalnej zagłady. I mając świadomość tego, zostajemy wrzuceni w sam środek Pentagonu – zamkniętego świata, w którym ludzie wierzą, że można jeszcze ocalić dawne ideały i zanieść „dobrą nowinę” reszcie ludzkości. Problem polega na tym, że w Pentagonie została już tylko wiara, a on sam nie ma żadnych możliwości wpłynięcia na losy zewnętrznego świata. Cały Gmach (jak Pentagon nazywany jest przez całą książkę) – zarówno jako zbiorowisko osób, ale także sam budynek – degeneruje się, popada w coraz głębszy obłęd, staje się Uroborosem. Jedynie wizja dziejowej Misji napędza trybiki machiny, która chodzi już bez żadnego celu, siłą swego własnego rozpędu.

I w tym świecie nasz bohater próbuje odnaleźć sens swojego istnienia. Wie jedynie, że ważny dowódca kazał mu wykonać Misję – ale nie taką zwyczajną. Ma wykonać Specjalną Misję. W tym celu nasz bohater wyrusza w podróż po bezkresnym Gmachu, przechodząc pomiędzy różnymi pokojami, spotykając równie obłąkanych agentów, pokonując wyimaginowanych szpiegów i… wciąż wracając do punktu wyjścia. Z przerażeniem odkrywa, że Misja nie istnieje a on sam skazany jest na wieczne błądzenie po korytarzach upiornego bunkra, w którym nawet stukot obcasa jest tajnym szyfrem mogącym oznaczać rozkaz egzekucji.

Pamiętnik… to wręcz doskonałe studium ludzkiego obłędu i próby znalezienia odpowiedzi na pytanie o sens życia. Ale to też spojrzenie w oczy demona państwa, które w końcu przerodzić może się w Gmach. Zresztą – im głębiej wchodzi się w tę książkę, tym głębsze interpretacje można z niej wydobyć. Wystarczy jedynie pamiętać, że każdy szyfr jest cebulą. Cebulą, którą można obierać bez końca…


Stanisław Lem
Pamiętnik znaleziony w wannie
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2012
Wydawnictwo: Agora SA
Okładka: wirtualna
Stron: ebook nie ma

Tomasz Jakut

W niektórych kręgach znany bardziej jako Comandeer. Nadmiernie owłosione indywiduum zajmujące się dwiema całkowicie sprzecznymi ze sobą dziedzinami życia, jakimi są pisanie i programowanie. Przez jednych wyklinany jako zbytni konserwatysta w sprawach czystości kodu, przez drugich wskazywany jako przykład nieustannego narzekania przy pomocy pióra. Wiecznie niezadowolony i gotowy do krytykowania wszystkiego, co można skrytykować. Nic zatem dziwnego, że w Magnifier przypadła mu rola korektora…

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy