Nieskończona pętla

Tomasz Jakut
Nieskończona pętla

Pętla nieskończona to pętla, która nigdy nie zostanie zakończona, ponieważ nigdy nie zajdzie warunek zakończenia pętli.

Pętla nieskończona na Wikipedii

Tak, wiem, Jakut i jego odwołania do informatyki. Nudne, przewidywalne, wkurzające i niesamowicie snobistyczne. Trzeba być naprawdę tragicznym przegrywem, by na każdym kroku zaznaczać jakim się to świetnym programistom nje jezd. Niemniej dzisiaj me rozmyślania informatyczne przyczynkiem być mają do refleksji głębszej nad życia kondycyją ludzkiego.

Nieraz już utyskiwałem na przesadne przeabstrakcjonowanie naszej rzeczywistości, która coraz bardziej przypomina przez to Matrix. Nie da się nie zauważyć, że świat, w którym żyjemy, jest w dużej mierze sztuczny, całkowicie stworzony przez nas. Jest odpowiedzią na nasze… potrzeby?

Życie świnki morskiej jest proste. Mieszka w klatce, dostaje żarcie, od czasu do czasu musi wytrzymać trącanie palcem (chociaż nikt się nie obrazi jak ten palec zostanie perfidnie ugryziony), jak zasłuży, dostanie partnera/partnerkę… i powstają kolejne świnki morskie, które robią dokładnie to samo. Świnki morskie w tym względzie nie są wyjątkiem. Niemal wszystkie zwierzęta mają równie bezstresowe życia, polegające na znalezieniu równowagi między spaniem, jedzeniem i prokreacją. Niemal, bo jest jedno zwierzę, które tej prostej sztuki egzystencji nie ogarnęło: człowiek.

Teraz zapewne powstaną zrozumiałe głosy oburzenia, że jak to tak mogę porównywać człowieka do zwykłych, głupich zwierząt?! Ano, mogę. Pod względem biologicznym wszak niczym się od nich nie różnimy. Podlegamy tym samym prawom przyrody, działamy według tych samych schematów, tak jak one musimy spać, jeść i prokreować. Niemniej zostaliśmy równocześnie obdarzeni największym przekleństwo-błogosławieństwem wśród wszystkich stworzeń: pełną samoświadomością. Tak pełną, że nie umiemy cieszyć się życiem – musimy sobie je nieustannie komplikować.

Pętla nieskończona zwierzaka jest bardzo prosta: spać → jeść → znaleźć przedstawiciela przeciwnej płci → spać. I tak w kółko. Prosto, przyjemnie i na temat. Pętla nieskończona człowieka jest zgoła inna: spać → pracować/uczyć się, aby pracować → zdobyć pieniądze → wymienić pieniądze na jedzenie → jeść → spać → pracować → zacząć się zastanawiać nad sensem tego wszystkiego. Stworzyliśmy pracę, aby uzasadnić naszą egzystencję. Za ten wysiłek fizyczny dostajemy pieniądze – symboliczny przedmiot mający oznaczać naszą wartość dla społeczeństwa. I ta symboliczna wartość ma nas uprawniać do dostępu do najpotrzebniejszych dla naszego przetrwania zasobów…

Prawa Darwina nam nie wystarczają. Sami tworzymy nowe na ich podobieństwo i zmuszamy siebie do oszukiwania własnych umysłów, że dzięki temu znajdujemy w tym wszystkim jakiś sens. Pytanie brzmi: jaki? Odpowiedź jest naprawdę przerażająca: sens znajduje się poza wieczną pętlą nieskończoną ludzkiej egzystencji. Większość ludzi wierzy, że dopiero uciekając z niej (przez śmierć) dosięgnie czegoś, co zwie się absolutną odpowiedzią na wszelakie pytania. Reszta już nie wierzy nawet w to.

Paradoks ludzkości to nieumiejętność pogodzenia się z faktem, że albo jesteśmy czymś, co wykracza poza materialną rzeczywistość (i ty samym nie mogąc znaleźć swego sensu), albo zwykłymi zwierzętami, które nie posiadają sensu. Tym samym coraz bardziej wikłamy się w coraz bardziej złożone pętle nieskończone, próbując dosztukowywać sztuczny sens do bezsensu, jaki sami tworzymy.

Biologizm? Nie, jestem raczej radykalnym humanistą. Niemniej jak mam wierzyć w ideały humanizmu, skoro one same z rozbrajającą szczerością przyznają, że nie mają odpowiedzi? Że ich sensem jest nieustanne poszukiwanie, nie zaś – udzielanie odpowiedzi? Zbudowaliśmy najwspanialszą dystopię w dziejach, opierając ją na najwznioślejszych z idei. A być może po prostu wystarczyło nie wychodzić z jaskini.

Tomasz Jakut

W niektórych kręgach znany bardziej jako Comandeer. Nadmiernie owłosione indywiduum zajmujące się dwiema całkowicie sprzecznymi ze sobą dziedzinami życia, jakimi są pisanie i programowanie. Przez jednych wyklinany jako zbytni konserwatysta w sprawach czystości kodu, przez drugich wskazywany jako przykład nieustannego narzekania przy pomocy pióra. Wiecznie niezadowolony i gotowy do krytykowania wszystkiego, co można skrytykować. Nic zatem dziwnego, że w Magnifier przypadła mu rola korektora…

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy