Olszewskiego sposób na reportaż

Magdalena Olchawa
Olszewskiego sposób na reportaż

Najlepsze buty na świecie – to tytuł zbioru reportaży Michała Olszewskiego, wydanego w 2014 roku. Autor nie zamyka się w żadnych ramach; zaczyna tekstem o księdzu-pedofilu, kończy reportażem o byłych więźniach hitlerowskich obozów.

Jednak w jego tekstach znajduję wspólny mianownik. To porażająca (czasem wręcz „dołująca”) proza życia i ukazanie go w sposób bezlitośnie szczery. W większości  reportaży autor ogranicza swoją rolę do minimum, pozostając biernym obserwatorem – przytacza co prawda potrzebne do prawidłowego odbioru dane, w żaden jednak sposób nie dominuje nad tekstem.

Najlepsze buty na świecieCzytając Olszewskiego, bardzo wczuwałam się w sytuacje bohaterów przez niego opisywanych. Każdy z reportaży to dogłębna analiza pewnego zjawiska. Zadaje pytania, często poruszając niewygodne, „niemedialne” kwestie. Kreśli obraz postaci, który dzięki swojej prostocie i autentyczności sprawia, że czytelnik mimowolnie wiąże się z nią i angażuje emocjonalnie. W kilku pierwszych reportażach nie odczuwamy obecności autora, który jest jakby wycofany (nie widząc strony tytułowej można nawet pomyśleć, że pisała je kobieta). Nie komentuje, nie używa zbędnych epitetów, które mogłyby zakłócić odbiór. Każdy czytelnik, w zależności od jego światopoglądu, może je odbierać zupełnie inaczej, bo autor nie piętnuje „czarnych charakterów”, ani nie wywyższa „ofiar”. Osoby trochę lepiej zorientowane mogą co prawda wyczuć stosunek dziennikarza to pewnych spraw, nie jest to jednak na tyle oczywiste, by nie zostawić odbiorcy szansy na wyrobienie sobie własnej opinii.

Olszewski nie zamyka się  w jednym stylu. Tekstem, który znacznie odbiega od innych jest na pewno Wehrmacht pozdrawiamy, gdzie całość zdominowana jest przez przemyślenia autora, co bardziej upodabnia go do eseju lub „gniewnego” felietonu.

Po reportażu tytułowym pojawia się seria tekstów o tematyce oświęcimskiej. Czytając je, można wyczuć, że jest to kwestia bliska Olszewskiemu, ponieważ podchodzi do niej osobiście i wyjątkowo emocjonalnie. Pokazuje ludzi, którzy w pewnym momencie swojego życia zetknęli się z obozem. Chodzi zarówno o byłych więźniów, jak i o znacznie młodsze osoby, dla których tematyka obozowa nie jest obca, bądź jest wręcz częścią ich życia, jak na przykład przypadek oświęcimian, którzy od urodzenia oswajają się z „pamiątką” po nazistowskiej wizji zagłady i żyją z nią w swoistej symbiozie.

Moim faworytem tego zestawienia jest reportaż pod tytułem Sztandaru już nie uniosą. To bardzo smutna opowieść o członkach Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych. Poruszył mnie fakt, jak wiele mówi się o koszmarze obozów, jak wiele powstało o tym filmów, ile miejsc w podręcznikach poświęconych jest tej największej chyba tragedii w dziejach ludzkości, jak bardzo głośno przeżywamy rocznice… i to, jak niewiele ma to wspólnego z rzeczywistością. Związek ma swoją siedzibę w Krakowie. Mieści się w starej kamienicy. Członków z roku na rok jest coraz mniej, a są przecież najlepszym źródłem wiedzy o tamtych czasach. Nie są jednak roszczeniowi. Nie wymagają fanfarów i czerwonych dywanów, a jedyne o co proszą, to pamięć. Nie dla uczczenia ich samych, ale dla tych milionów Polaków, Żydów, Romów i wszystkich innych bestialsko wymordowanych w imię chorej ideologii. Niestety, ich głos słychać tylko przy włączonych kamerach, gdy oczy całego kraju, czy nawet świata, zwrócone są w stronę Oświęcimia, gdy witani są z pełnymi honorami na kolejnej uroczystości. Na co dzień zmagają się, niestety, z tak prozaicznymi problemami jak brak choćby starego komputera, czy odebraniu im prawa do zniżki na leki. Olszewski opisał to w bardzo dobitny sposób, obrywając moje wyobrażenia z resztek złudzeń. Padło dużo słów, danych i liczb – ale najbardziej poruszyło mnie zadanie: „Żegnają Henia i Józia, którzy odeszli w zeszłym tygodniu”. Ta swoista puenta dopełniła obraz kreślony przez autora i pokazała coś, z czym muszą mierzyć się członkowie Stowarzyszenia i przy czym blakną banalne problemy doczesności .

Olszewski posiada zdolność „wtapiania się” w wybrany temat. Dokonuje analizy każdego tekstu, w niezwykły sposób pokazuje ludzi i sytuacje, w których się znaleźli. Podczas gdy kamery zwrócone są na Sejm, stan dróg czy kolejne afery polityczne, Olszewski jedzie do miejsc, z których wozy transmisyjne telewizji już odjechały.

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy