Piękna i nuda

Tomasz Jakut
Piękna i nuda

Ten, kto nigdy nie interesował się mechanizmami rządzącymi językiem, niech pierwszy rzuci kamieniem. I nim padnę pod gradem celnych ciosów, pozwolę sobie jeszcze powiedzieć słów kilka, drodzy czytelnicy.

Ostatnimi czasy powróciłem niejako do korzeni, na nowo zasiadając do rozważań nad problemami kultury i sztuki. Niczym alkoholik po niezwykle długim odwyku zacząłem na powrót pisać… I bynajmniej nie nudne felietony i głupawe Myślniki wzorowane na stylu dawnych, wielkich mistrzów nonsensu, absurdu i przerysowania rzeczywistości. Nie. Zacząłem pisać kod – lecz nie zwykły, a piękny…

Co to znaczy „piękny kod”? Ilu programistów, tyle różnych odpowiedzi. Najczęściej usłyszymy jednak, że piękny kod to kod łatwy w utrzymaniu, efektywny, spełniający założenia biznesowe… Owszem, piękny kod najczęściej taki jest, ale – piękno kodu wywodzi się z niego samego, nie z tego, jaki jest. Piękno to cecha wrodzona. Tylko ten kod, który tworzymy z myślą o tym, by był piękny, jest piękny.

Zwariowałem? Może. Ale zastanawiam się nad pięknem tego, co mnie otacza. Próbuję je dostrzec nawet tam, gdzie normalnie ludzie go nie szukają. Bo w końcu mucha przechadzająca się po blacie stołu też może być (i jest!) piękna. Zatem i kod jest piękny. I nawet Ty, drogi Czytelniku, pukający się właśnie w czoło, też jesteś piękny!

Skąd ta głęboka refleksja? Chyba z potrzeby ducha. Im głębiej wnikam w świat programistycznego dążenia do perfekcji, tym silniej odczuwam potrzebę ucieczki od dążności do ideału. Bo ideał nie jest piękny – nuda (jako jedna z niewielu, być może jedyna) piękna być nie może. Piękno zniewala sobą, zmusza do kontemplacji, wypełnia nasze zmysły. A nuda…

Od zawsze stawiano w opozycji do piękna brzydotę. Ale to nieprawda. Przeciwieństwem piękna jest właśnie nuda. Ta, która zmusza nas, byśmy wyłączyli myślenie i czucie. Ta, która każe odwracać wzrok i zatapiać się w bezkresie własnej nicości. I dlatego jestem właśnie złym programistą – idealny kod mnie nudzi.

Czy nie chciałbym być idealny? Nie. Czy chciałbym być piękny? Już taki jestem. Może nie dla wszystkich, ale dla kogoś na pewno. Czy za dużo myślę? Zdecydowanie…

Tomasz Jakut

W niektórych kręgach znany bardziej jako Comandeer. Nadmiernie owłosione indywiduum zajmujące się dwiema całkowicie sprzecznymi ze sobą dziedzinami życia, jakimi są pisanie i programowanie. Przez jednych wyklinany jako zbytni konserwatysta w sprawach czystości kodu, przez drugich wskazywany jako przykład nieustannego narzekania przy pomocy pióra. Wiecznie niezadowolony i gotowy do krytykowania wszystkiego, co można skrytykować. Nic zatem dziwnego, że w Magnifier przypadła mu rola korektora…

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy