Pomagaj z nimi!

Joanna Wrona
Pomagaj z nimi!

Koncert I Ty Możesz Podarować Uśmiech, konkurs Serce dla Julii, spotkania charytatywne, a w głowie wciąż nowe pomysły i jedna, szczytna, idea: pomagać innym. Kto za tym wszystkim stoi? Jak wygląda organizowanie pomocy potrzebującym „od kuchni”? Jak TY możesz włączyć się w tę pomoc? Zapraszamy na wywiad z Kamilem Tkaczykiem – prezesem stowarzyszenia I Ty Możesz Podarować Uśmiech!

Joanna Wrona: Kamil, doskonale pamiętamy grudniowy koncert charytatywny [patronował mu również Magnifier, przyp.red.], dzięki któremu potrzebująca rodzina z Krakowa dostała świąteczny uśmiech – meble kuchenne i prezenty dla dzieci. Powiedz, nad czym teraz pracujecie?

Kamil Tkaczyk: Wspomniany koncert uznaję za bardzo udaną inicjatywę. Ludzie oraz sami wykonawcy, będący na koncercie, cały czas dopominają się następnej muzycznej imprezy. Co do bieżących akcji: ciągle coś się dzieje. Niedawno w ZSOS nr 2 w Krakowie odbyło się spotkanie charytatywne z aktorem Józefem Pawłowskim na rzecz rehabilitacji Klaudii Stenzel. Podczas spotkania zaśpiewała Magdalena Mirek. Aktualnie wraz z Katarzyną Pabian – Radną Miasta Krakowa – organizujemy charytatywny konkurs fotograficzny o nazwie Serce dla Julii.  Julia to bardzo wrażliwa i uzdolniona trzynastolatka, niestety chora krytycznie na serce. Dzięki operacji w USA, która kosztuje 3 mln złotych, Julia będzie żyć.  Dobroczynność ludzi z całego świata sprawiła, że niedawno uzbieraliśmy potrzebną kwotę. Rodzina bardzo dziękuje za okazane serce.

J.W.: Pieniądze zebrane, ale co dla spóźnialskich – czy można jeszcze włączyć się w tę akcję i pomóc Julii?

K.T.: Aby włączyć się do naszej akcji wystarczy do 14 czerwca wysłać zdjęcie z motywem serca na adres sercedlajulii@gmail.com. Posłużą one nam później do wykonania ogromnego kolażu na płótnie właśnie w kształcie serca. Oczywiście jest to konkurs, więc i nagrody muszą być. Mogę powiedzieć, że warto brać udział, bo dzięki naszym ukochanym partnerom mamy mnóstwo atrakcyjnych rzeczy do rozdania, min. wejściówki do Parku Wodnego, GOjump, Krakowskiego Ogrodu Zoologicznego, Kina Kijów, Kina Pod Baranami, teatru Vis a Vis, a także karnety na masaż, bilety na krakowskie festiwale oraz coś na ząb, czyli pizzę w Da Grasso i wiele innych.

Łapcie więc swoje telefony, aparaty i cykajcie fotki! Regulamin konkursu znajduje się na fanpage’u naszego stowarzyszenia na Facebooku.

J.W.: Dotarły do mnie informacje, że również i na tegoroczną jesień planujecie jakąś większą akcję, czy możesz zdradzić, co to będzie za projekt ?

K.T.:  (śmiech) Tak to jest: media wiedzą szybciej niż my sami. Ale tak potwierdzam, szykujemy z wspomnianą już Katarzyną Pabian coś niezwykłego i myślę, że niespotykanego.  Teraz więcej nie zdradzę – o tym jesienią.

J.W.: Tworzenie takich wydarzeń jak koncerty charytatywne czy obecnie wciąż trwająca akcja Serce dla Julii to ciężka praca?

K.T.: Jak się kocha to, co się robi, to myślę, że każda praca staje się łatwa. Oczywiście jest to poświęcenie czasu, dużo spraw organizacyjnych, miliony telefonów, czasami zrezygnowania ze spotkania z przyjaciółmi… Często otrzymuję pytania od swoich znajomych, po co to robię? Przecież ty za to ani grosza nie dostajesz. Jak ty wyrabiasz i znajdujesz czas na wszystko? Taki już po prostu jestem  – zaangażowałem się w to i chcę to robić, robię to, na pełne 100%.

J.W: Obecnie potęgą komunikacji pośredniej są portale społecznościowe – czy to one są dla Was podstawą do zachęcania do udziału w Waszych akcjach?

K.T.: Wydaje mi się że tak. Kto dzisiaj nie ma Facebooka?  Według mnie to bardzo dobry nośnik informacji.  Drugim naszym głównym narzędziem są plakaty. Papierowa wersja informacji, zawsze przynosi lepszy odbiór, a forma wizualna, jaką jest plakat, zawsze dotrze do większej ilości oczu niż zwykły, pisemny komunikat.

J.W.: Jak wygląda współpraca na wyższym szczeblu (gmina, miasto, sponsorzy, partnerzy), bo domyślam się, że takich wielkich akcji nie da się zorganizować ot tak samemu?

K.T.: Podstawą jest rozmowa, negocjacje z przyszłymi partnerami, sponsorami. Czasami nie jest to łatwe i szybkie, ponieważ trzeba obdzwonić tysiące instytucji, ale jak sami państwo widzą po efektach, nie jest to dla nas żaden problem. Jeżeli chodzi o bardziej lokalne kwestie – gminę i miasto – to myślę, że Katarzyna Pabian, nasza stała współpracowniczka, za co z całego serca jej dziękuję, opowiedziałaby wam więcej.

J.W.: Niedawno skończyłeś 19 lat, a już od jakiegoś czasu jesteś prezesem stowarzyszenia, które prowadzi działalność charytatywną. To rzadko spotykane wśród młodych ludzi – chęć niesienia bezpłatnej pomocy innym. Skąd u Ciebie takie, zainteresowanie, zaangażowanie i motywacja?

K.T.: Szczerze mówiąc, jest to jedno z pytań, które sam sobie zadaję. Myślę, że to pewien dar i misja powierzona przez Boga. Ludzie którzy mnie otaczają, rodzina, przyjaciele i przyjaciółki, napędzają mnie do pomocy innym. Gdyby nie oni – sam nie wiem, co bym dzisiaj robił… Może grał na komputerze? Od podstawówki angażuję się w różne akcje charytatywne, wydarzenia szkolne i sądzę, że właśnie rodzicie i nauczyciele nauczyli mnie pokory, chęci pomagania innym. Kto wie, czy ja kiedyś takiej pomocy nie będę potrzebował. Motywacją jest dla mnie uśmiech i szczęście drugiej  osoby – tak, to mnie motywuje.

J.W.: Szkoła, praca, działalność charytatywna – da się to jakoś pogodzić?

K.T.: Zdarza się czasami, że jest tego tak dużo, że już nie wiem jak się nazywam, lecz wydaje mi się, nie chwaląc się, że moja organizacja zadań jest dobra. Najlepiej byłoby zapytać moją wychowawczynię oraz rodziców, ale w mojej ocenie, jak na razie to się sprawdza.

J.W.: Wracając do samego stowarzyszenia – szukacie współpracowników, wolontariuszy, osób do pomocy czy samej pomocy, choćby finansowej, rzeczowej?

K.T.: Oczywiście że tak. Organizujemy przeróżne wydarzenia, potrzebni są nam zarówno młodzi, energiczni ludzie, jak i niezastąpieni partnerzy oraz sponsorzy. Każdy, kto z nami współpracuje, jest bardzo zadowolony oraz pełnen podziwu, więc zapraszam i zachęcam gorąco do współpracy wszystkich chętnych. Razem naprawdę możemy zdziałać więcej dobrego!

J.W: Dokończ zdanie: pomagajmy, bo…

Magnifier też pomaga!

K.T.: …warto pomagać. Jest to coś niewielkiego, a może zdziałać ogromne rzeczy. Wystarczy zatrzymać się na chwilkę w dzisiejszym pośpiechu i popatrzeć na drugą osobę, bo może właśnie ona potrzebuje twojej pomocy, a może potrzebuje twojego uśmiechu, dobrego słowa… Nie zamykajmy się na swój świat, bo możemy zostać w nim sami.

 

Kamilowi bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę, a do was mam prośbę: polubcie stronę I Ty Możesz Podarować Uśmiech na Facebooku i bądźcie z ich akcjami na bieżąco. Zdziwicie się – pozytywnie oczywiście – jak niewiele z waszej strony może być potrzebne, aby komuś pomóc!

 

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy