Pomiędzy słowami

Klaudia Chwastek
Pomiędzy słowami

Temat migracji w ostatnich latach jest tematem, który poniekąd dotyczy większości z nas i to z różnych względów. Jest tematem wciąż aktualnym, nieważne, czy to w kwestii uchodźców, czy wyjazdu „za chlebem” nas samych czy naszych najbliższych. Jednak film Pomiędzy słowami to film nie tylko o różnych rodzajach migracji, ale także, a może i nawet przede wszystkim, o relacjach syna z ojcem spotkanym po latach.

Urszula Antoniak w swoim filmie Pomiędzy słowami stara się przedstawić różne rodzaje migracji, próby poradzenia sobie z „byciem innym” w „innym świecie”. Jednak w tym czarno-białym Berlinie, wielkiej, multikulturowej metropolii, mamy dwóch bohaterów, których wątek jest kluczowy, a cała reszta niejako staje się tylko tłem.

Jakub Gierszał wciela się w Michaela, prawnika, których chce się wtopić w niemiecką społeczność, chce być Niemcem, a nawet być uważany za osobę ponad nimi. Dąży do tego usilnie, jednak w pewnym momencie na jego drodze staje ojciec, który uchodził za zmarłego. Andrzej Chyra, odgrywający Stanisława, w idealny sposób kontrastuje z Gierszałem. Pod względem charakteru, sposobu bycia, a przede wszystkim wyglądu. W pamięci utknęła mi jedna ze scen. Obaj panowie siedzą na kanapie przed wyłączonym telewizorem, w którym odbijają się ich sylwetki: Michael ubrany w czarną koszulę z jasnymi włosami, zaś Stanisław w białą koszulę z ciemnymi włosami. To operowanie kontrastami było esencją tego wątku, z drugiej jednak strony zrobienie filmu w czerni i  bieli, podkreśliło podobieństwo syna od ojca.

Ten wątek Michaela i Stanisława, choć kluczowy, to jednak gra milczeniem, niedopowiedzeniami i sytuacją, jaka dzieje się między głównymi bohaterami. Tak samo zresztą dzieje się w kwestii migrantów. Te różne rodzaje migracji możemy obserwować przez cały film. Nie jest to też przypadkowe. Antoniak, mieszkająca od 30 lat w Holandii, chciała ukazać problem, który poniekąd towarzyszy nam wszystkim. A czarno-biały Berlin, jako tło, wydaje się idealny.

W tym filmie nie mamy wiele słów, bo ten film gra milczeniem, tym, co dzieje się pomiędzy słowami. I to dobrze się ogląda, trzeba tylko dobrze wniknąć w ten film, by chociaż trochę go zrozumieć. Bo zrozumienie tego filmu po jednym obejrzeniu może być trudne. Tutaj trzeba dogłębnie się zastanowić. Nie mamy tu niczego wyjaśnionego, nie mamy tutaj niczego powiedzianego wprost, wszystko sami musimy przeanalizować i spróbować wyciągnąć wnioski i tutaj pojawia się pewien problem…

W tym wszystkim elementy składowe są genialne – zdjęcia, muzyka, gra aktorka – jednak gdy potraktujemy ten film całościowo, po napisach końcowych pozostaniemy z pytaniem „o co chodzi?”. Jest tak ze względu na pewien chaos, pewnego rodzaju niedopowiedzenia, mnogość tematów poruszanych przez Antoniak i brak jednoznacznego rozwiązania wątków. Mimo wszystko ten film porusza i skłania do refleksji. Jedynie tylko zbyt dużo nagromadzonych problemów, może spowodować w widzu przytłoczenie.

 

Klaudia Chwastek

Redaktor naczelna Magnifier. Absolwenta Akademii Ignatianum w Krakowie na kierunku kulturoznawstwo. W obszarze jej zainteresowań znajdują się social media. Chętnie bierze udział w różnorakich imprezach kulturalnych. Miłośniczka Krakowa i kawy.

Kontakt: klaudia.chwastek@e-magnifier.pl

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy