Pozszywaj się na nowo

Joanna Wrona
Pozszywaj się na nowo

Kiedy spotykają się ze sobą dwie kobiety po przejściach, a z tego spotkania powstaje książka, wiadomo, że będzie to publikacja pisana z emocjami i o emocjach. Mimo iż takiej lektury nie zaliczymy do najłatwiejszych, czytelnik w jej trakcie przewartościowuje własne życie o sto osiemdziesiąt stopni. Tak właśnie jest z wydaną dwa lata temu niesamowitą książką Anny Kaszubskiej oraz Zargan Nasordinovej pt. 186 szwów. Z Czeczenii do Polski. Droga matki

Zargan jest Czeczenką. Ma ciało o postawnej, kształtnej budowie, duże niebieskie oczy oraz chustę na głowie, będącą wyrazem wiary w Allaha. Jej największym obecnym marzeniem jest zdrowie oraz praca dla dzieci – Zargan jest przede wszystkim matką. I to właśnie o tym jest 186 szwów. O macierzyństwie, w którym zamiast bajek są fajerwerki zrzucanych bomb, a zamiast zabawek – ciągła ucieczka przed wojną. „Biegła z opanowanej wojną Czeczenii, szukając spokoju. Biegła przed siebie, byle dalej od spadających bomb i świstu kul, od głodu i strachu. Dotarła do Polski, dalej się nie dało” – tak w skrócie Anna Kaszubska opisuje historię Zargan, którą szczegółowo poznajemy na dalszych kartach książki.

Zargan Nasordinova jest jednocześnie bohaterką oraz współnarratorką 186 szwów. Publikacja ta to raczej osobliwy reportaż, aniżeli powieść. Stanowi zapis wspomnień z jej bolesnej przeszłości, które krok po kroku autorki odkrywają na wspólnych rozmowach przy słodkiej, czarnej herbacie. Choć – jak pisze sama Kaszubska – mogły się nigdy nie spotkać, a na pierwszy rzut oka więcej je dzieli, niż łączy, dziś darzą się prawdziwie siostrzaną miłością. To autentyczne ciepło między nimi, ogromne zaufanie, szacunek oraz swobodna atmosfera są wyczuwalne na kartach książki i, moim zdaniem, sprawiają, że emocje, które płyną z historii opowiadanej przez kobiety, dotykają czytelnika dwa razy mocniej. A i bez tego publikacja porusza najbardziej czułe tematy. Zargan wraz z dziećmi przeżyła wojnę. I życiową, i tę w Czeczeni. Przeżyła bicie przez męża, rodzenie ponad siły, wybuchy bomb, tortury, gwałt, niegojące się rany, śmierć bliskich, nielegalne przejazdy przez granice, głód i pragnienie swoich potomków, biedę, samotność, strach. Przeżyła traumę. Anna również toczy wojnę, będącą przenośnią walki z chorobą, przeciwnościami losu i walki o pomoc dla ludzi takich jak rodzina Zargan czy córka koleżanki Czeczenki – Jasmina. 186 szwów to piękna, choć okrutna i bolesna, wymiana doświadczeń obu kobiet, przez którą wzajemnie sobie pomagają, układając swoje światy na nowo. Bo wbrew pozorom książka ta nie jest do końca smutna. Oprócz traumatycznych przeżyć, jest w niej dużo miłości, ciepła, pomocy i wiary w drugiego człowieka.

Opowieść snutą przez Annę oraz Zargan czyta się znakomicie, o ile przystoi w ogóle użyć takiego sformułowania wobec poruszanej przez nie tematyki. Połknęłam ją jedynym tchem, robiąc przerwy jedynie na powstrzymanie napływających do oczu łez – a te napływały nie raz. Historia Czeczenki ukazywana jest bardzo plastycznie, autorki zadbały o obrazowe szczegóły i nie bały się pisać wprost o uczuciach towarzyszących Zargan. Ciekawa jest także konstrukcja samej książki. 186 szwów rozpoczyna się i kończy fragmentem mapy  zatytułowanej Ważne miejsca i podróże Zargan, do której podczas lektury można niejednokrotnie wracać, aby – podobnie jak pewnego dnia Anna – przekonać się o ogromie drogi pokonanej przez uciekającą przed wojną kobietę. Każdy rozdział rozpoczyna stosowny fragment  wiersza irańskiego poety, a same części książki są krótkie i treściwe – każda stanowi kolejny element historii Zargan. Sam pomysł, aby nie była to ani klasyczna biografia, ani tradycyjny reportaż, jest według mnie zaletą. Czytelnik czuje się, jakby patrzył z ukrytej kamery na siedzące przy herbacie kobiety i ich dzieci. Jakby razem z Kaszubską pytał Czeczenkę o przeżycia, które doprowadziły ją tu, do Polski. Teraźniejszość, miesza się z przeszłością: każde spotkanie przyjaciółek i trwająca chwila są punktem wyjścia do powrotu do różnorakich wspomnień. 186 szwów uważam za wyjątkową pozycję. Ze względu na podejmowaną problematykę, mogłaby być patetyczna lub propagandowa. Nie jest taka. To po prostu rozmowy dwóch równych sobie kobiet (nie ma istotnego rozróżnienia na bohatera i autora powieści, te role są ze sobą przemieszane), które postanowiły pokazać je światu. Dodatkowo uzupełniają je wyjątkowe zdjęcia z archiwum prywatnego Zargan oraz fotografie Jacka Boneckiego.

Tytuł całej książki, 186 szwów, to także tytuł jednego z rozdziałów. Odnosi się do brzucha Zargan – jedynego fizycznego dowodu jej okropnych przeżyć. Ciągle widoczne są blizny po cesarskich cięciach, kilkukrotnych operacjach, dźgnięciu nożem, ranie powstałej od wybuchu bomby… „Kobiecy brzuch. Łono. Symbol życia. U Niej naznaczone stu osiemdziesięcioma sześcioma szwami”. Ale tytuł całej książki ma też inne znaczenia. Po pierwsze, wspomnienia Zargan, cierpiącej na zespół stresu pourazowego, są w strzępach: mylą jej się daty, miejsca czy kolejność wydarzeń, niektóre pamięta doskonale, a innych wcale nie kojarzy. Jak w pewnym momencie pisze sama Anna, kobiety spotykają się i powoli, systematycznie na nowo układają i zszywają historię czeczeńskiej matki-bohaterki. Po drugie, Kaszubska w jednym z rozdziałów wprost wyjaśnia, czemu chce podzielić się historią Nasordinovej: „[…] byśmy mogli przez tę opowieść dotknąć tego, co ważne. Byśmy mogli zmierzyć się z priorytetami w naszym życiu. […] Potrzebujemy odpowiedniej perspektywy, by w naszej sytuacji, rodzinie, pracy, mieście, kraju dostrzec piękno i dobro”. 186 szwów jest warte uwagi każdego z nas ponieważ ta książka powstała przede wszystkim dla nas – czytelników. Żebyśmy, dotykając historii Anny i Zargan, dotknęli własnego życia. Żebyśmy mogli z ich pomocą pozszywać własną codzienność na nowo.


186 szwów. Z Czeczenii do Polski. Droga matki

Anna Kaszubska, Zargan Nasordinova

Edipresse Polska SA

Rok wydania: 2016

Liczba stron: 200

Okładka: twarda

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy