Skąd pochodzimy? Dokąd zmierzamy?

Klaudia Chwastek
Skąd pochodzimy? Dokąd zmierzamy?

Dan Brown przyzwyczaił już swoich czytelników do pewnych rzeczy. Do Roberta Langdona, bardzo prostego stylu pisania, akcji trzymającej się kupy i pewnego rodzaju ratowania świata. Przyzwyczaił nas, jednak w Początku już od pierwszych rozdziałów wiadomo, że coś jest jednak inaczej i niekoniecznie będziemy mieć powtórkę z rozrywki.

Jedni z Browna się wyśmiewają, inni się nim zachwycają. Trzeba jednak przyznać, że jego książki to bestsellery, sprzedające się w milionowych nakładach. Spora część czytelników uwielbia jego powieści, zachwyca się nimi, bo wbrew pozorom, te jego historie dobrze się czyta. Dlatego nie ma się co dziwić, że nieco ponad tydzień od premiery Początku w Polsce, nową książkę Browna możemy znaleźć opatrzoną napisem „bestseller”, a w Kijów Centrum w ramach Festiwalu Conrada na spotkaniu z autorem mogą pojawić się tłumy.

“Brownowski” schemat?

Ale Początek to jednak coś innego. Nie mamy w nim typowego “brownowskiego” schematu. Nie ma tego, czego byśmy spodziewali się po przeczytaniu wcześniejszych powieści z Robertem Langdonem w roli głównej. Tym razem profesor ląduje w Barcelonie i to z własnej woli, nie zostaje porwany, nie musi ratować świata przed apokalipsą, jak to było wcześniej. Jednak Langdon wydaje mi się już taki trochę nieśmiertelny, występuje ponownie w historii Browna, chociaż brakowało mi jakiegoś odwołania do jego wcześniejszych przygód. Bo te ostatnie powieści łączy właściwie tylko postać Langdona, która jest kluczowa, nie ma jednak żadnych większych odniesień do jego wcześniejszych perypetii, jeśli można je tak nazwać. W Początku mam jednak wrażenie, że Langdon nie jest główną postacią, wokół której toczy się akcja powieści, jest jakby dodatkiem do tego, co ma nastąpić.

Dan Brown poszedł w zupełnie inną stronę, że starał się porzucić te charakterystyczne łatki, jak np. kościół, i podążyć w nieco innym kierunku. Nawet tych symboli, ukrytych znaczeń, które może i były bardzo naciągane, ale czytelnik w nie wierzył, i wierzył w ten świat, nie ma zbyt wiele. Tutaj mamy technologię… Ta sfera techne nabiera znaczenia, choć gdybyśmy sięgnęli do pierwotnego znaczenia tego słowa, to mimo wszystko wciąż mamy do czynienia ze sztuką. Tym razem ta sztuka nabiera nowego wyrazu, ma inną formę.

Towarzysz idealny

Ciekawie jednak została rozegrana “postać” Winstona. Nie bez powodu postać ujęłam w cudzysłowie. Jednak bez zdradzania szczegółów trudno będzie napisać, kim Winston jest. Bez wątpienia jednak jest to najciekawszy i można by rzec, że mimo wszystko główny bohater Początku. To towarzysz idealny, pomocny w każdej potrzebie, lecz mimo wszystko stwarzający zagrożenie. Trzeba przyznać, że ta “postać” wyszła idealnie. Jesteśmy w stanie przywiązać się do niej tak jak Langdon, polegać na tym, co mówi, w ogólnym rozrachunku jednak okazuje się, że nic nie jest takie, na jakie wygląda.

Winston to “postać”, którą chcielibyśmy mieć obok siebie, w każdej sytuacji, jednak tylko do pewnego momentu, bo okazuje się, że przy Winstonie niekoniecznie może być bezpiecznie, a wszystko zależy od słów skierowanych do niego.

Pozostają jeszcze inne wątki, bardzo niewielkie, które Brown wplótł w całą akcję, a które w ogólnym rozrachunku wcale nie są nazbyt istotne. Są miłym dodatkiem, a w jednym przypadku można by rzec, że został dodany tylko po to, by zrobić niektórym na złość. Jednak te wątki mogłyby zostać pominięte, bo nie są aż tak znaczące, jak mogłoby się wydawać.

Skąd pochodzimy? Dokąd zmierzamy?

Kluczowym pytaniem tej książki jest “Skąd pochodzimy? Dokąd zmierzamy?”. Brown na tych dwóch pytaniach oparł swą najnowszą powieść. W nieco pokrętny sposób stara się odpowiedzieć na te pytania, a w związku z tym, cała historia jest nieco inaczej przedstawiona, brak w niej napięcia, jak to było w przypadku Inferno, które potrafiło wbić w fotel. I tak po prawdzie trudno uniknąć porównań do jego wcześniejszych książek, bo Brown to jednak już pewnego rodzaju marka, a czytelnik już czegoś po nim oczekuje.

Ten tytułowy Początek jesteśmy w stanie interpretować na dwa sposoby i odnieść do jednego, jak i drugiego pytania. Najpierw “Skąd pochodzimy?” – to wydaje się kluczowe, wręcz odwieczne pytanie, na które ludzkość stara się odpowiedzieć. Gdzie jest nasz początek? Ale tytuł jesteśmy także w stanie odnieść do tego drugiego pytania – “Dokąd zmierzamy?”, bowiem i w tym przypadku, następuje pewien początek naszego życia i tego, co ma nastąpić. Bowiem jesteśmy dopiero na początku drogi, którą zmierzamy, a którą jesteśmy w stanie przebrnąć bardzo szybko.

Plusy i minusy

Ja muszę przyznać, że po pierwszych rozdziałach byłam zachwycona, bo w końcu schemat został porzucony, dzieje się coś innego. Później przyszła lekka gorycz i rozczarowanie, bo akcja niekoniecznie trzymała mnie w napięciu, domyśliłam się, do czego Brown prowadzi bohaterów i co nastąpi. Po Inferno spodziewałam się czegoś innego. Trzeba jednak przyznać, że pod względem historii Brown zaskoczył. Niektórzy mogą pozostać rozczarowani, bo spodziewali się jednak czegoś innego, inni mogą zostać zachwyceni. Ja znajduję zarówno plusy, jak i minusy, choć pozostaje we mnie spory niedosyt.

Myślałam, że te najnowsze technologie urozmaicą przygody Langdona, a stały się jednak kluczowym elementem. Może gdyby jego poprzednia powieść, mimo wszystko nie wgniotła mnie w fotel, do Początku inaczej bym podeszła. Ja jednak mimo wszystko doceniam Browna za jego powiązanie (zapewne bardzo naciągane) różnych dziedzin i poplątanie ich, bo dla mnie, to rzeczywiście dobrze się czyta. Brown jest specyficzny, nie są to powieści najwyższych lotów, jednak mimo wszystko warte przeczytania.


Początek

Dan Brown

Wydawnictwo: Sonia Draga

Rok wydania: 2017

Okładka: twarda

Liczba stron: 576

Klaudia Chwastek

Redaktor naczelna Magnifier. Absolwenta Akademii Ignatianum w Krakowie na kierunku kulturoznawstwo. W obszarze jej zainteresowań znajdują się social media. Chętnie bierze udział w różnorakich imprezach kulturalnych. Miłośniczka Krakowa i kawy.

Kontakt: klaudia.chwastek@e-magnifier.pl

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

MAGNIFIER – portal społeczno-kulturowy

[…] jego wykład to spojrzenie w głąb jego podejścia do pisania i poruszanych tematów. Dlaczego w Początku porzucone zostały renesansowe dzieła sztuki na rzecz sztuki współczesnej, tak niezrozumianej […]