Stambuł – miasto kotów

Joanna Wrona
Stambuł – miasto kotów

Kedi – sekretne życie kotów (2017 – Polska, 2016 – świat) to filmowa pozycja absolutnie obowiązkowa dla miłośników nie tylko kotów, ale zwierząt w ogóle. Dokument przenosi nas w piękno tureckich krajobrazów, a konkretnie do największej miejscowości – Stambułu. Jej nieodłączny element stanowią koty. Można je spotkać na prawie każdej ulicy, w każdym zaułku. Te czworonożne stworzenia są tam traktowane jak pełnoprawni mieszkańcy miasta.  Jak żyje się z tak wyjątkowymi współmieszkańcami? O tym właśnie jest film Kedi.

kedi

Ponad godzinny dokument pokazuje nam, w jak wspaniałej symbiozie żyją w Stambule koty i ludzie. Choć należą do różnych gatunków, darzą się wzajemną troską, wsparciem, sympatią. To niezwykła, ponadbiologiczna więź. Kedi składa się z kilku przeplatających się sekwencji: wypowiedzi mieszkańców, opiekujących się czworonogami, widoków miasta, po którym oprowadzają nas wszechobecne koty, historii kilku wyróżnionych kocich bohaterów, których poznajemy bliżej niż pozostałe zwierzęta oraz obrazów codziennego życia tamtejszych ludzi. Te fragmenty są bardzo płynnie połączone, tworzą zgrabną, ciekawą i ładną dla oka całość. Z wypowiedzi Stambulczyków dowiadujemy się, że dla jednych opieka nad kotami jest formą terapii, dla drugich swego rodzaju kontaktem z Bogiem, zaś dla jeszcze innych formą okazania szacunku dla niezależności, waleczności tych stworzeń oraz po prostu wyrazem wzajemnej przyjaźni. Film pokazuje, że koty są nie tylko nieodłącznym elementem miasta, ale są także w nim bardzo ważne – w końcu jego tytuł, kedi, po turecku oznacza kot.

Film ten to prawdziwa gratka dla wielbicieli kotów. Możemy spokojnie napatrzyć się na koty wszelkiej maści, rasy, płci i charakteru. Co tu dużo mówić – dla miłośników widok bezcenny i przepiękny, dlatego uśmiech nie schodził mi z twarzy przez cały pobyt na kinowej sali. Najbardziej zdziwił mnie, ale pozytywnie, aspekt mentalności tamtejszych ludzi i ich podejście do całej tej kociej sprawy. Jest ono zupełnie inne od naszego. Ludzie z tego tureckiego miasta, przynajmniej ci, których pokazuje Kedi, czują taką społeczną odpowiedzialność za stworzenia mieszkające na ulicy ich miasta. Oczywiście są też koty całkowicie udomowione, lecz z tego, czego dowiedziałam się z filmu, należą one raczej do mniejszości. Tymi ulicznymi nikt nie każe się opiekować, mimo tego mieszkańcy ochoczo to robią. Sami z siebie. Karmią, tym najmłodszym czasami zastępując rodziców, szykują ciepłe miejsca do spania, jeżdżą do weterynarza, troszczą się i, co tu dużo mówić, kochają je. Dzielą się z nimi wszystkim tym, co mają. Naprawdę serce rośnie, widząc tak ogromną dobroć w stosunku do zwierząt – tamtejsi ludzie wiedzą, że jeżeli nie oni, nikt tym kotom nie pomoże. U nas nie ma takiej wrażliwości. Film urzekł mnie również podejściem do samego kota jako stworzenia. Pokazuje, że one też się między sobą różnią, mają swoje charakterki, upodobania, przyzwyczajenia, a także jakieś relacje między sobą. Spodobało mi się to, ponieważ, obserwując swoją kotkę, podzielam ten pogląd, uważam, że zwierzęta też coś na swój sposób rozumieją, mają własną osobowość. Niestety nie zabraknie też wzruszenia czy poniekąd uczucia smutku – te emocje pojawią się u wszystkich wychowanych w naszym kręgu kulturowym, a wrażliwych na los czworonogów. Powód? Dla mnie przykrym jest, że te kotki nie mają takiego domu w naszym rozumieniu, że żyją one, włącznie z dopiero co narodzonymi kociętami, na ulicy. Że są zdane tylko na siebie i na dobrowolną ludzką pomoc. Że mogą nie przeżyć… Dla Turków, i zdaje się, że dla tych zwierząt również, jest to całkowicie normalne, jednak mnie zakręciła się w oku łezka wzruszenia.

Kedi

Kedi, jak na dokument przystało, przekazuje również trochę ciekawostek, informacji: skąd tyle kotów w Stambule, czym zajmują się mieszkańcy, w czym te koty im pomagają, jak zmienia się życie w tym mieście na przestrzeni lat… Odpowiedzi na te i kilka innych pytań znajdziemy w filmie, ale nie podanych na „sucho”, a z jakąś kocią historią w tle. Według mnie połączenie idealne! Polecam obejrzeć ten dokument. Jak dla mnie jedno jest pewne – takiego filmu jeszcze nie było. Przekonajcie się sami.

 

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy