Ekipa nie z tej ziemi

Grzegorz Stokłosa
Ekipa nie z tej ziemi

Który to już raz zaczynamy słowami „Marvel znów podbija świat”? Jak to możliwe, że kolejne dzieło okazuje się hitem? Czekałem na ten film, wiążąc z nim ogromne nadzieje. Pierwsza część zachwyciła. Jednak klątwa drugich części zazwyczaj czyni sequele… Marnymi. Czy Strażnicy Galaktyki vol. 2 stanęli na wysokości zadania?

W pierwszej części poznaliśmy Peter Quilla, znanego jako Star-Lord, który nie jest typowym dla Marvelowskich standardów superbohaterem. Zwariowany młodzieniec, podróżujący po galaktykach w poszukiwaniu skarbów, robótek, wszystkiego co pozwala na dorobienie się kilku groszy. Kolejne kroki i decyzje wplątują go w międzygalaktyczną aferę, mogącą zniszczyć cały znany i nieznany nam wszechświat. Na szczęście, na jego drodze stają równie niezwykli towarzysze, z człowiekiem drzewem na czele. W drugiej części znów spotykamy bohaterów z pierwszej części, a także kilka nowych postaci, które pokazują, że twórcom nie skończyły się pomysły.

strażnicy galaktyki 2

Nie mam w zwyczaju zaczynać od oceny ścieżki dźwiękowej, ale w przypadku tego filmu jest to po prostu majstersztyk. Reżyser, James Gunn i reszta ekipy w mistrzowski sposób wkomponowała muzyczne hity lat 70. Ktoś może spytać, jak można zbudować soundtrack filmu bohaterskiego, komiksowej fantastyki, operując kawałkami jak Mister blue sky, My sweet lord? Ja też nie byłem pewien efektu do chwili, gdy wielki biały ekran zamigotał od kolorów.

Barwna, dynamiczna i pełna gagów opowieść

Tym właśnie są Strażnicy Galaktyki vol. 2 – barwną, dynamiczną i pełną gagów opowieścią, która bawi do łez. Nie jest to patetyczne, pełne wyniosłości kino, do którego w ostatnich latach przyzwyczaiło nas Studio Marvela, lecz bardzo luźna, nie wymagająca zbyt wiele dumania nad poszczególnymi etapami filmu historyjka. Chcąc się do czegoś przyczepić trzeba faktycznie przyznać, że fabuła filmu nie należy do szczególnie złożonych, skomplikowanych, a nawet można stwierdzić, że jest jedynie płytką podstawą do dziesiątek dowcipów zawartych w dziele. Co ciekawe, pierwszy raz od długiego czasu braki w fabule nie stanowiły dla mnie problemu. Bawiłem się po prostu świetnie.

strażnicy galaktyki 2

Nikogo nie zaskoczyła świetna interpretacja roli i sympatyczne odzwierciedlenie postaci Star-Lorda, w wykonaniu Chrisa Pratta, jak również Zoe Saldana w roli Gamory. Jednak wypada szczególną uwagę zwrócić na Dave’a Bautista. Były fighter w przezabawny sposób odnajduje się przed kamerami. Jego żarty, nieprzesadna inteligencja wywołują uśmiech, bawią i rozluźniają. A jeżeli Drax nie jest wystarczający, dla koneserów mamy rozśmieszającego od pierwszych minut małego Groota. Zdziecinniały drewniany kosmita wywołuje sporą dawkę śmiechu, działając niczym bezpiecznik dla mogącej nagle wzrosnąć powagi filmu. I choć to Quill wydaje się być głównym bohaterem, to właśnie malutki Groot zgarnia największe brawa. Choć ciężko nazwać go aktorem.

Maj zaczął się wybornie. Nowa opowieść o Strażnikach Galaktyki zachwyca. To świetne kino, w fantastyczny sposób poprawiające poczucie humoru. Nie wymagające od widza zbyt wiele, nastawione na rozśmieszanie. Dużo kolorów, świetna muzyka i prawdziwa plejada gwiazd, również z dawnych epok. W czasach gdy reżyserzy prześcigają się tworzeniu dzieł trudnych, wyniosłych, zazwyczaj z miernym skutkiem, potrzebowałem produkcji takiej jak nowy film Jamesa Gunna.

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy