Święto Niepodległości

Tomasz Jakut
Święto Niepodległości

W kalendarzu polskich świąt niewątpliwie jedno z bardziej zaszczytnych miejsc przysługuje dniu 11 listopada. To dzień-symbol, rocznica upamiętniająca wyswobodzenie się z kajdan niewoli po 123 latach zaborów. Dla mnie jednak jest to słodko-gorzkie święto.

Wydarzenia z listopada 1918 dla Polaków zaiste musiały być przełomowe. Nikt nie miał już wątpliwości, że krwawa i okrutna I wojna światowa ostatecznie się kończy. Na horyzoncie znów zamajaczyła szansa odzyskania tak bardzo upragnionej niepodległości. To, co nie udało się powstańcom – nomen omen – listopadowym i styczniowym, to, czego nie dokonał nawet bóg wojny i cesarz Francuzów, Napoleon, uczynił były legionista, Józef Piłsudski. Poprowadził polski naród ku światłej i wolnej przyszłości. I już na zawsze Święto Niepodległości będzie związane z jego nazwiskiem.

Od samego początku obchody tego święta związane były z uroczystościami wojskowymi. Nie zmieniło się to także i dzisiaj. TVP niezmiennie od lat transmituje w tym dniu uroczystości sprzed Grobu Nieznanego Żołnierza, dzięki czemu zobaczyć możemy naszą armię w pełnej okazałości. Honorowa zmiana warty przy pomniku poległego obrońcy wolności również jest już częścią naszej polskiej tradycji. Do tego składanie wieńców, uroczysta przemowa głowy państwa, apel poległych… Ot, zwyczajne święto państwowe, w które każdy naród chce pokazać to, co w nim najlepszego. I gdzieś za tą wspaniałą fasadą odbywa się także Marsz Niepodległości z dumnie brzmiącym hasłem „Polska dla Polaków. Polacy dla Polski”. Piękna społeczna inicjatywa, która ukazuje jak bardzo dla nas liczy się jeszcze Ojczyzna, a która kojarzy się już tylko z paleniem tęczy. Bo nigdy nie może być idealnie…

W tym dniu przez wszystkie przypadki odmieniane jest słowo „patriota”. To dobrze. Zbyt rzadko się je ostatnio słyszy i zbyt często poddawane jest ono strasznym i dziwnym nadinterpretacjom. A przecież co ono znaczy wie już dziecko z podstawówki. Patriota to po prostu ktoś, kto kocha swoją ojczyznę. Szkoda tylko, że można odnieść wrażenie, że patriotami jesteśmy tylko 11 listopada. A nawet w ten dzień coraz mniej biało-czerwonych flag.

Cieszymy się, że Polska jest wolna, że żyjemy w niepodległym i niezależnym kraju. I udajemy, że nie widzimy tego ponurego ducha, który stoi nad Grobem Nieznanego Żołnierza i czeka. Nie chcemy go dostrzec, boimy się go. Przeraża nas ten duch Sarmaty – awanturnika i swawolnika. I przeraża nas jego czekanie. Czekanie na powrót złotej wolności szlacheckiej…

Tomasz Jakut

W niektórych kręgach znany bardziej jako Comandeer. Nadmiernie owłosione indywiduum zajmujące się dwiema całkowicie sprzecznymi ze sobą dziedzinami życia, jakimi są pisanie i programowanie. Przez jednych wyklinany jako zbytni konserwatysta w sprawach czystości kodu, przez drugich wskazywany jako przykład nieustannego narzekania przy pomocy pióra. Wiecznie niezadowolony i gotowy do krytykowania wszystkiego, co można skrytykować. Nic zatem dziwnego, że w Magnifier przypadła mu rola korektora…

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy