W blasku księżyca…

Grzegorz Stokłosa
W blasku księżyca…

Stało się! Doszło do niespodzianki! Jednak La La Land nie zgarnął wszystkiego. Mało tego – nie został uznany za najlepszy film! Zwycięzcą w tej kategorii okazał się Moonlight, w reżyserii Barryego Jenkinsa. Czy jest to w istocie arcydzieło na miano Oscara?

Moonlight to historia chłopca, którego życie wystawia na ciężkie próby. Od najmłodszych lat dane mu jest poznawać dramaty i zło tego świata. Nieustanna walka o przeżycie, głód, bieda i ból. Film porusza wiele kwestii, które, choć mogłyby się wydawać nieco przejaskrawionym obrazem, w rzeczywistości okazują się dość realnym przedstawieniem środowiska, w którym zmuszony jest się obracać Chiron. Chłopiec żyje w jednej z najniebezpieczniejszych dzielnic Miami, w której nieustannie styka się z przestępczością, bliskimi mu ludźmi stają się przedstawiciele gangów narkotykowych, a jego opiekunem i mentorem – król całego tego świata, Juan (Mahershala Ali). Jak odróżnić dobro od zła w świecie pozbawionym moralności? Jak dokonywać wyborów? Co jest najważniejsze? Czym jest współcześnie rodzina? Te i inne pytania zadają twórcy filmu. Jednak odnaleźć odpowiedź wcale nie jest tak prosto.

Film zdecydowanie nie należy do kina łatwego w odbiorze. Nie opowiada o słodkiej sielance, wręcz przeciwnie – dzieło pokazuje jak trudne warunki życia istnieją na świecie i to wcale nie na afrykańskim kontynencie. Wszak mowa o Miami! Jednym z bardziej rozpoznawalnych miast ameryki! I to właśnie w Miami, tuż obok pięknych plaż mają miejsce dramaty przedstawione w Moonlight. I takie filmy także są istotne. Choć nie jest to popularne amerykańskie kino, przedstawiające typowego Amerykanina, który w obliczu zagrożenia kraju, przeistacza się w niezawodnego komandosa. Jednak nie oszukujmy się – świat nie jest tak cudownym miejscem jak pokazują w baśniach, a ludzie nie dzielą się tylko na białych i czarnych. W dodatku dobro nie zawsze pokonuje zło.

Zdobywcą Oscara został Mahershala Ali, jednak w mojej opinii to nie on jest numerem jeden tego filmu. Osobiście wskazałbym na młodych chłopców, którzy wcielili się w bohaterów, a których role, jak i tematyka całego filmu nie należała do najłatwiejszych. Czasem w takiej chwili zastanawiam się, czy zgodziłbym się, by moje dziecko zagrało w podobnej produkcji. Jednak odrzucając podobne dylematy na bok, zdecydowanie muszę przyznać, że młodzi ludzie, występujący w Moonlight poradzili sobie świetnie, wykazując dojrzałość.

Dźwięk w filmie komponuje się z całością, dając duże pole do wczucia się w klimat całości. Mimo to, zdecydowanie uważam, że można to było zrobić lepiej. Jednak ten film to głównie fabuła. Ona stanowi najważniejszy punkt programu i to na niej powinni się skupiać odbiorcy. Na refleksji na temat współczesnego świata. Na przemyśleniu tego, jak często mijamy na ulicy ludzi, którzy są dotknięci podobnymi problemami jak bohaterowie filmu? Ile razy zdarzyło nam się nie odwrócić od nich wzroku, lecz skupić się na pomocy im?

Choć tematyka filmu jest ważna, przekaz słuszny, a całość komponuje się w bardzo spójny i logiczny sposób, nie jestem pewien czy to dzieło zasługujące na miano „najlepszego”. I choć konkurencja w tym roku nie była zbyt wysoka, powstrzymam się od komentarza na temat mojej opinii. Opinii w kwestii, co było główną determinantą wyboru Moonlight na Najlepszy Film Roku.

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy