Wojna jaką widzimy – Miesiąc Fotografii w Krakowie

Klaudia Chwastek
Wojna jaką widzimy – Miesiąc Fotografii w Krakowie

W ramach Miesiąca Fotografii w Galerii Bunkier Sztuki można obejrzeć wystawę zatytułowaną Wojna jaką widzimy, tym samym wpisuje się ona w program główny festiwalu Wewnątrz zewnątrz, a który skłania nas do popatrzenia dokładniej na to, co widzimy.

Gdy słyszymy hasło wojna w aspekcie fotografii możemy domyślić się, że chodzi o typową fotografię wojenną. Wojenny fotoreportaż, który ukaże nam ludzkie cierpienie, strach… zapewne skrajne emocje ludzi, którzy znaleźli się w środku zbrojnego konfliktu.

Wojna jaką widzimy

Fot. Klaudia Chwastek

Tymczasem Wojna jaką widzimy to ukazanie twórczości pięciu artystek: Lisy Barnard, Nina Berman, Monici Haller, Sophie Ristelhueber i Marthy Rosler, które do tematu wojny podeszły w nieco inny sposób. Jak powiedział kurator wystawy Gordon MacDonald, artystki mierzą się z tym, że fotografia wojenna jest zarówno faktem, jak i fikcją. Tym samym efekt w odbiorze wystawy jest ogromny. Zestawienie, czasami dwóch skrajnych ze sobą sytuacji. Bo z jednej strony wojna sprawia wrażenie czegoś bardzo odległego, z drugiej jednak strony jest tuż obok.

Artystki wykorzystały wizualny język wojny. Pokazały ją w nieoczywisty sposób, zmuszając widza do własnej interpretacji i przemyślenia tematu. Podeszły do tematu w dosyć niekonwencjonalny sposób, korzystając z niecodziennych technik, ale tym samym wpływa to bez wątpienia korzystnie na odbiór przez widza.

Wojna jaką widzimy

Fot. Klaudia Chwastek

U Sophie Ristelhueber mamy krajobraz ruin, tego co jest pozostałością wojny. Widzimy rekonstrukcje lejów po bombach, często powstałej z połączenia kilku oryginalnych zdjęć dokumentalnych. Poruszające są także prace Moniki Haller w projekcie Riley i jego historia. Pokazują, że niby udało się przeżyć wojnę, teoretycznie wyjść z niej cało, jednakże nie jest to już takie życie, jakie być powinno.

Ciekawym aspektem jest także projekt Dom piękny. Przynosząc wojnę do domu autorstwa Marthy Rosler i aspekt „Bolesnego przeskoku”, czyli 40 minutowej podróży z jednostki wojskowej w której żołnierze sterują dronami do domów. Aspektu, że nie da się w ciągu kilkunastu minut porzucić wojny i wrócić do normalnego, rodzinnego życia.

Wojna jaką widzimy

Fot. Klaudia Chwastek

Ta różnorodność ukazania wojny ma różne oblicza, jednak bez wątpienia stoją za nimi ogromne emocje i to one wychodzą na pierwszy plan, aniżeli wojna. Gordon MacDonald wybrał do tej wystawy jedynie prace fotografek, choć tak na dobrą sprawę, to mężczyźni dominują w fotografii wojennej. Natomiast wybór kobiet był istotny, bo ich spojrzenie na tę tematykę jest zupełnie inne. Inaczej widzą wojnę, można by rzec, że z punktu widzenia cywila a nie żołnierza. Sprawia to, że nie wszystko mamy pokazane w dosłowny sposób, ale to dobrze. Bo stajemy przed wyborem zrozumienia tego, co nie dla każdego będzie zrozumiałe i oczywiste. 

Wojna jaką widzimy

Fot. Klaudia Chwastek

Klaudia Chwastek

Redaktor naczelna Magnifier. Absolwenta Akademii Ignatianum w Krakowie na kierunku kulturoznawstwo. W obszarze jej zainteresowań znajdują się social media. Chętnie bierze udział w różnorakich imprezach kulturalnych. Miłośniczka Krakowa i kawy.

Kontakt: klaudia.chwastek@e-magnifier.pl

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

MAGNIFIER – portal społeczno-kulturowy

[…] zupełnie innym była wystawa Wojna jaką widzimy, którą można było oglądać w Bunkrze Sztuki. Zestawienie momentami dwóch różnych sytuacji. […]