Zaginiona dziewczyna

Mateusz Demski
Zaginiona dziewczyna

Jedną z najgorętszych informacji ubiegłorocznego sezonu filmowego był upragniony powrót Paula Thomasa Andersona. Tym razem twórca kultowej Magnolii postanowił porwać się na adaptację głośnej powieści Thomasa Pynchona. Niestety, podczas gdy entuzjaści kina na całym świecie od kilku miesięcy debatują nad jego najnowszym dziełem, polski widz pozostaje daleko w tyle. Pomimo swojego niezwykle prestiżowego charakteru, Wada Ukryta trafiła na czarną listę tytułów, które polski dystrybutor postanowił pominąć w tegorocznym repertuarze.

Rok 1969, Los Angeles. Miejsce, w którym od niemal INHERENT VICE - Wada ukryta
dekady królują hipisi, narkotyki, seks oraz niebezpieczne gangi motocyklowe. Właśnie wśród tej społecznej defragmentacji egzystuje Larry „Doc” Sportello (Joaquin Phoenix), prywatny detektyw, przywodzący na myśl zdegenerowaną wersję lumetowskiego Serpico. Pewnego dnia sfatygowany narkotycznymi odlotami bohater otrzymuje od swojej byłej dziewczyny poufne informacje w sprawie uprowadzenia sławnego potentata budowlanego. Wkrótce po ich rozmowie Shasta (Katherine Waterston) znika bez śladu. W obliczu zagrożenia Doc rozpoczyna swoje nieoficjalne śledztwo. Podążając tropem potencjalnych porywaczy trafia na szeroko zakrojony spisek, w który zamieszani są skorumpowani agenci federalni, czarnoskórzy nacjonaliści, a także tajemnicza organizacja Złoty Kieł.

INHERENT VICE - Wada ukryta Paradoksalnie, trzymająca w napięciu intryga nie do końca zdaje egzamin. Podczas niespełna trzy godzinnego sensu widz mimowolnie zatraca się w odmętach kryminalnej układanki. Uczestnictwo w nim przypomina bowiem narkotyczny trip wyważający drzwi naszej percepcji. Chaotyczna warstwa fabularna ujęta w postaci nieokiełznanego strumienia świadomości to oczywiście celowy zabieg. Co ciekawe, dzięki niemu Anderson kontynuuje swoją niekonwencjonalną podróż śladami amerykańskich dziejów. Za sprawą onirycznego, momentami surrealistycznego klimatu uwypukla kolejny ich rozdział, a mianowicie psychodeliczną atmosferę panującą pod koniec lat 60. na zachodnim wybrzeżu. Upajającą, nostalgiczną, noszącą na sobie znamiona upadku epoki dzieci kwiatów, prezydentury Richarda Nixona, jak również działalności Rodziny Charlesa Mansona. Jednakże prawdziwą siłą Wady Ukrytej okazuje się przemyślanie dobrana obsada. Mariaż Andersona z Phoenixem sprawdza się znakomicie. Na ogromne uznanie zasługują również postaci drugoplanowe, na czele z Joshem Brolinem w roli ekscentrycznego stróża prawa, jak również niewielkie etiudy Owena Wilsona, Benito Del Toro, czy Reese Whiterspoon.

Podobnie jak w przypadku Mistrza, kolejny film Andersona niesie ze sobą większą ilość malowniczych kadrów aniżeli spójnych treści. Nic zatem dziwnego, że wielu krytyków przepowiedziało jego ostateczny upadek z hollywoodzkiego piedestału. Reżyserowi udaje się jednak wyjść obronną ręką z rozpaczliwej sytuacji. Podążając tropem twórczości Roberta Altmana, igrając z klasyczną konwencją oraz gatunkowymi toposami, tworzy autorską odmianę kina noir. Nie do końca przejrzystą, daleką od kinematograficznego ideału, lecz wizjonerską, stanowiącą potwierdzenie niecodziennego kunsztu artystycznego.

Komentarze

Napisz komentarz
Zamknij formularz komentowania
Napisz komentarz

Brak komentarzy